Z dyplomacji do polityki, czyli jak Witold Waszczykowski w końcu został szefem MSZ

Odwetowiec
Jednego nie można odmówić nowemu szefowi MSZ Witoldowi Waszczykowskiemu – ambicji. Pytanie tylko, czy zmieści się ona w gmachu przy alei Szucha.
Byli współpracownicy Waszczykowskiego twierdzą, że szybko odkrył w sobie temperament polityka, który ma się nijak do zasad obowiązujących w dyplomacji.
Krystian Maj/Forum

Byli współpracownicy Waszczykowskiego twierdzą, że szybko odkrył w sobie temperament polityka, który ma się nijak do zasad obowiązujących w dyplomacji.

Gdy zaczął pojawiać się w ministerstwie, wzbudzał podziw i zawiść jednocześnie. Młody, wykształcony na Zachodzie, z perfekcyjnym angielskim i kolorowymi skarpetkami do garnituru, nie pasował do starej kadry. Wiedział, kogo czarować, wobec reszty potrafił być brutalny. Nikogo nie pozostawiał obojętnym. Sam nieprzeciętnie inteligentny i niespotykanie ambitny. Radek Sikorski.

Wystarczy jednak zamienić skarpetki na kowbojskie bolo pod szyją i ten opis jak ulał pasuje do Witolda Waszczykowskiego.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną