Trudna misja nowego przewodniczącego PO

Kapitan Schetyna
Był już ministrem, wicepremierem, marszałkiem Sejmu, przez moment nawet pełnił obowiązki Prezydenta RP. Jednak najważniejsza rola w jego politycznej karierze właśnie się zaczyna. Przejmuje stery dryfującej ku skałom Platformy. Albo ją zatopi – jak włoski kapitan Schettino swą „Concordię” – albo zawróci na szerokie wody.
Grzegorz Schetyna dla każdego chce znaleźć jakieś miejsce, bo z autopsji wie, jakie znaczenie mogą mieć urażone ambicje byłych partyjnych liderów.
Adam Lach/Newsweek/Napo/Forum

Grzegorz Schetyna dla każdego chce znaleźć jakieś miejsce, bo z autopsji wie, jakie znaczenie mogą mieć urażone ambicje byłych partyjnych liderów.

Na stoliku w słynnej „pieczarze”, czyli w gabinecie nowego – jeszcze nieformalnego – przewodniczącego PO, stoi tylko cukiernica i granat M26, tzw. cytrynka używana podczas wojny koreańskiej. Jak zwykle panuje tam półmrok, choć to jeszcze dość wczesna godzina. Okna od zewnątrz przysłaniają iglaki, światło ledwo się tli. Ale Grzegorz Schetyna nie lubi, kiedy jest zbyt jasno. Stąd podobno ta „pieczara”. Określenie miał wymyślić Donald Tusk lub ktoś z jego otoczenia, w czasach kiedy „kierownik” urzędował jeszcze w KPRM.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną