Nawet jeśli Bolek był Wałęsą, to Wałęsa nie jest Bolkiem. Jest od niego sto razy większy

Nasz Lech, wasz Bolek
Plan PiS jest czytelny: przez zniszczenie legendy Lecha Wałęsy zanegować całą III RP i wykreować nowych bohaterów niepodległości.
U początków swej działalności Wałęsa był samotny i samotny jest teraz. Ma silnych wrogów i słabych przyjaciół.
Markus Schreiber/Reuters/Forum

U początków swej działalności Wałęsa był samotny i samotny jest teraz. Ma silnych wrogów i słabych przyjaciół.

Lech Wałęsa z żoną Danutą i dziećmi na wakacjach, zdjęcie z połowy lat 70.
Laski Diffusion/EAST NEWS

Lech Wałęsa z żoną Danutą i dziećmi na wakacjach, zdjęcie z połowy lat 70.

To Wałęsa wykreował braci Kaczyńskich, drugorzędnych działaczy Solidarności, na polityków, włączając ich do swojego bliskiego otoczenia.
Tomasz Wierzejski/Agencja Gazeta

To Wałęsa wykreował braci Kaczyńskich, drugorzędnych działaczy Solidarności, na polityków, włączając ich do swojego bliskiego otoczenia.

31 stycznia IPN zaprezentował wyniki badań nad znalezioną w mieszkaniu generała Czesława Kiszczaka teczką współpracy TW „Bolka”. Według ekspertów z Instytutu Ekspertyz Sądowych znalezione dokumenty potwierdzają współpracę Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa.

***

[Tekst został opublikowany w POLITYCE 23 lutego 2016 roku.]

Prawica szaleje z radości: dokumenty ujawnione przez wdowę po gen. Kiszczaku ostatecznie potwierdzają, że Lech Wałęsa był współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Bolek.

Padnijcie na kolana! Przeproście panów Cenckiewicza i Gontarczyka, którzy pierwsi ujawnili prawdę o Bolku. Niesamowite, że dawni druhowie Wałęsy gotowi są dziś bić pokłony pani Kiszczakowej, a pośrednio i samemu generałowi, że te dokumenty ocalił i bezpiecznie przechował. Że stał się poniekąd najwyższym arbitrem w sporze o najnowszą polityczną historię Polski.

Sednem tego sporu jest to, czy nasza droga do wolności była właściwa, i to, jaką rolę odegrał w niej symboliczny Mojżesz, Lech Wałęsa. Obóz prawicy odrzuca wybór tej drogi, a z Wałęsy stara się uczynić Judasza. Chce go zastąpić w roli ojca naszej odrodzonej niepodległości Lechem Kaczyńskim: „Lech za Lecha!”. Milczy, że to Wałęsa wykreował braci Kaczyńskich, drugorzędnych działaczy Solidarności, na polityków, włączając ich do swojego bliskiego otoczenia.

Wprowadził ich do gry, aby zrównoważyć wpływy obozu formującego się wokół liderów solidarnościowej umiarkowanej, liberalnej lewicy – Geremka, Kuronia, Mazowieckiego i Michnika. W kampanii prezydenckiej Wałęsa stanął przeciwko Mazowieckiemu, a bracia Kaczyńscy, zwłaszcza Jarosław, byli wiernymi oficerami Wałęsy.

Andrzej Anusz, działacz sztabu wyborczego Wałęsy w 1990 r., w portalu 300polityka przypomniał, że w czasie kampanii dotarły do nich sygnały, że jeśli do drugiej tury przejdzie Mazowiecki i Wałęsa, to sztab Mazowieckiego wyciągnie esbeckie kwity na Wałęsę, dlatego obmyślali strategię na taki wypadek. Niezależnie od prawdziwości tych sygnałów jest jasne, że wówczas Kaczyńscy promujący Wałęsę byliby gotowi dezawuować oskarżenia lidera „S” o współpracę z SB, bo Wałęsa był ich jedynym politycznym wehikułem w walce o władzę. Potem, kiedy pozbył się Jarosława, został ich śmiertelnym wrogiem. Prezydent Wałęsa miał teraz naprzeciw siebie przeciwników z pokonanego obozu Mazowieckiego, i wrogów ze swojego byłego sztabu. Musiał przegrać.

Wałęsa to nie cała III RP

Od porażki z Kwaśniewskim w 1995 r. polityczne znaczenie Wałęsy dramatycznie zmalało. Dlatego też utożsamianie byłego lidera Solidarności z całą III RP, co próbuje robić prawica, jest nieuprawnione. Pozostało jednak symboliczne znaczenie Wałęsy jako „twórcy Niepodległej”, oddzielone już od jego prezydenckich błędów.

Dawni przeciwnicy Wałęsy z czasów kampanii prezydenckiej i jego prezydentury – środowisko Unii Demokratycznej i inne ugrupowania umiarkowane – zakopali topór wojenny, bo Wałęsa na politycznej emeryturze potrafił się zachować jak mąż stanu broniący demokracji racjonalnej. Za to dawni dworzanie i adiutanci Lecha zaczęli kampanię jego dyskredytowania, aby wraz z nim obalić mit założycielski III RP (rozciągający się od Solidarności po Okrągły Stół i wybory 4 czerwca), zdobyć władzę i przebudować wolną Polskę według recept narodowo-katolickich.

Dla prawicy pakiety Kiszczaka są na pewno wytęsknionym brakującym ogniwem, które ostatecznie potwierdza w ich mniemaniu opowieść o Wałęsie, którego zdradziecka działalność skalała narodziny wolnej Polski. Kwity Kiszczaka mają stać się kolejnym dowodem, że nowy pisowski obóz władzy musi dokończyć „ukradzioną rewolucję” 1989 r. Dla prawicy – co ostatnio znów przypomniał Jarosław Kaczyński w przemówieniu toruńskim – III RP była dziełem komunistycznych dysydentów i „resortowych dzieci” z komunistycznymi rodowodami, którzy dogadali się przy Okrągłym Stole z komunistami z PZPR.

Przyjdzie więc czas i na innych rycerzy Okrągłego Stołu, żyjących i nieżyjących (z oczywistym wyjątkiem Lecha Kaczyńskiego). Kwity Kiszczaka posłużą do niszczenia autorytetu wszystkich, którzy ogłosili go „człowiekiem honoru”, a teraz muszą mieć głupie miny, bo Kiszczak trzymał jednak na nich esbeckie papiery, zamiast je zniszczyć po ugodzie w 1989 r. Prawica ogłasza upadek legendy Wałęsy i mitu lojalnych względem demokracji komunistycznych generałów. Nie ma opowieści o pokojowej transformacji, jest Kiszczakowa teczka Bolka. Przywódcą Solidarności i pierwszym prezydentem III RP był zwyczajny płatny kapuś, być może wciąż szantażowany i manipulowany przez byłych ubeków. Ta narracja syci i wypełnia całą prawicową przestrzeń polityczną.

Czy sześć lat współpracy przekreśli wszystko?

Czy jednak pudła dokumentów wyniesione z willi Kiszczaków mogą przesądzić o historycznej ocenie Lecha Wałęsy? Słyszymy, że dokumenty dotyczące Bolka są autentyczne, ale to niekoniecznie przesądza sprawę, czy zawierają prawdę. Sam Instytut Pamięci Narodowej, który je bada, podkreśla, że choćby analizy grafologiczne zajmą sporu czasu. Ale, dla politycznych potrzeb, nie zwlekał z publikacją.

Niejasne są same okoliczności, w jakich kwity stały się sensacją krajową i światową. Wdowa po generale raz mówi, że wykonała polecenie męża, raz, że potrzebowała pieniędzy na życie i dlatego chciała nimi zainteresować IPN. Nie potrafi przekonująco wyjaśnić, czemu ujawniła dokumenty i dlaczego akurat teraz, po przejęciu władzy przez obóz pisowski. Ale przyjmijmy, że papiery są prawdziwe – to znaczy były wytworzone przez Wałęsę – Bolka, że prawdziwe są pokwitowania pieniędzy, donosy i meldunki, że młody Wałęsa był rzeczywiście, czemu on sam zaprzecza, tajnym współpracownikiem SB.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną