Andrzej Rzepliński: prezes kontra Prezes

Generał z Trybunału
Ciężar wojny z PiS o TK wziął na siebie jego prezes Andrzej Rzepliński. Chociaż z jego życiorysem i poglądami sam równie dobrze mógł zostać członkiem tej partii. A konflikt wchodzi właśnie w decydującą fazę: TK będzie sądził siebie.
Ciężar wojny z PiS wziął na siebie Rzepliński; pozostali sędziowie raczej unikają mediów.
Jakub Orzechowski/Agencja Gazeta

Ciężar wojny z PiS wziął na siebie Rzepliński; pozostali sędziowie raczej unikają mediów.

Co się stanie z Trybunałem po wyroku? Jeśli uchyli grudniową ustawę, PiS będzie zapewne kwestionował ten oraz kolejne jego wyroki.
Maciej Figurski/Forum

Co się stanie z Trybunałem po wyroku? Jeśli uchyli grudniową ustawę, PiS będzie zapewne kwestionował ten oraz kolejne jego wyroki.

W sporze z Trybunałem Konstytucyjnym PiS zrobiło i powiedziało wiele. Usłyszeliśmy, że sędziowie są leniwi, że dużo zarabiają, że mają ogromne emerytury. Najdalej jednak poszedł europoseł PiS Janusz Wojciechowski, który prezesowi Andrzejowi Rzeplińskiemu pogroził aresztowaniem, jeśli ten nie dopuści do orzekania sędziów, których wybrał Sejm i zaprzysiągł prezydent. W styczniu Trybunał poszedł na częściowy kompromis, dopuszczając do orzekania dwóch z pięciu sędziów wybranych przez posłów PiS. W praktyce niewiele to zmieniło, pat trwa nadal – sędziowie Trybunału pracują, ale nie wydają wyroków, bo najpierw muszą zdecydować, na podstawie której ustawy mają orzekać.

Decydująca bitwa tej wojny właśnie się rozgrywa. Trybunał będzie rozstrzygał o konstytucyjności grudniowej nowelizacji ustawy o nim samym. Ustawa, która w praktyce go paraliżuje, odmawia mu zarazem prawa do jej zbadania, zanim nie rozstrzygnie wszystkich starszych wniosków.

Konflikt sądu konstytucyjnego z władzą wykonawczą jest naturalny i występuje w wielu krajach. Nienaturalnie ostra jest w Polsce jego forma. Nie używam sformułowań typu „zamach stanu” czy „dyktatura”, ale obóz rządzący wszedł na złą drogę – mówi POLITYCE była sędzia TK Ewa Łętowska.

Ciężar wojny z PiS wziął na siebie Rzepliński; pozostali sędziowie raczej unikają mediów. Prezes czasem mówi zresztą za dużo, co przyznają nawet jego obrońcy. – Niektóre medialne wypowiedzi Rzeplińskiego wykraczają poza ramy sędziowskiej powściągliwości, ale ostre ataki na niego go usprawiedliwiają – mówi były sędzia Trybunału i natychmiast prosi, by go nie cytować.

Z ziemi chłopskiej

Co zabawne, z takim życiorysem i poglądami Rzepliński mógłby być bohaterem PiS. W PRL działacz opozycji, w III RP zdecydowany zwolennik lustracji, współtwórca ustawy o IPN, przeciwnik liberalizacji ustawy antyaborcyjnej, sceptyczny wobec formalizacji związków partnerskich. Rok temu zaatakowała go lewica; Wiktor Osiatyński żądał nawet jego dymisji, gdy w 2015 r. przyjął papieski medal za zasługi dla Kościoła. No i żadne z niego resortowe dziecko, rodzice byli rolnikami spod Ciechanowa.

Co więcej, Rzepliński jest kolegą Jarosława i Lecha Kaczyńskich z jednego roku na Wydziale Prawa UW. Należał wprawdzie do PZPR, ale akurat to prezesowi PiS niespecjalnie przeszkadza – inny kolega ze studiów z przeszłością w PZPR Wojciech Jasiński został szefem Orlenu, a peerelowski prokurator Stanisław Piotrowicz był twarzą PiS na wojnie z Trybunałem.

Rzepliński urodził się w Ciechanowie w 1949 r. Jego rodzice prowadzili gospodarstwo rolne w niedalekiej wsi, a on wychował się w mieście u babki. Matka mówiła do niego „generale” – chciała w nim wyrobić przekonanie, że jest panem swojego losu i może wiele osiągnąć.

W 1967 r. przyjechał na studia do Warszawy. Poza braćmi Kaczyńskimi był na roku z Bogusławem Wołoszańskim i Markiem Safjanem, z którym się zaprzyjaźnił. Jego pasją była kryminologia. Po studiach wybrał aplikację prokuratorską, doktorat robił w Instytucie Nauk Prawnych PAN, następnie (w 1975 r.) zaczął wykładać w Instytucie Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie pracuje do dziś.

Na studiach poznał przyszłą żonę Irenę, wzięli ślub zaraz po obronie magisteriów. Ich małżeństwo mogło uchodzić za mezalians – ona pochodziła z tradycyjnej rodziny inteligenckiej, on z chłopskiej. Dziś Irena Rzeplińska jest profesorem prawa w Instytucie Nauk Prawnych PAN.

Na początku lat 70. Rzepliński wstąpił do PZPR, ale po kilku latach, tuż przed wybuchem stanu wojennego, odszedł z partii. Jeszcze w 1980 r. zaczął współpracować z opozycją – został ekspertem Obywatelskiego Centrum Inicjatyw Ustawodawczych Solidarności. Dwa lata później związał się z podziemnym Komitetem Helsińskim, który dokumentował naruszenia prawa po 13 grudnia 1981 r., a następnie (od 1989 r.) z Helsińską Fundacją Praw Człowieka. Zajmował się tam głównie pomocą prawną, był też skarbnikiem Fundacji, a następnie (2000–07) sekretarzem zarządu.

W 1999 r. stworzył w HFPC program pomocy niesłusznie skazanym – Klinika Prawa Niewinność. „Doprowadziłem do tego, że w więzieniach, w każdym pawilonie, na korytarzu wisiała ulotka Fundacji, w której informowaliśmy kryminalistów, że mogą do nas napisać. Naturalnie większość tych osób, które siedzą w więzieniach, uważa się za niewinnych, nawet kiedy są winni jak cholera, ale to nie znaczy, że nie ma tam ludzi, którzy naprawdę są niewinni” – wspominał w publikacji na 25-lecie Fundacji.

Był niezwykle zaangażowany w pracę, choć robił równolegle kilka innych rzeczy. Współpraca z nim była zaskakująca, zawsze w dyskusjach zadawał pytania, na które wcześniej byśmy nie wpadli. Jego myśli chodziły nieoczywistymi drogami – wspomina Maria Ejchart-Dubois, która pracowała z Rzeplińskim w Fundacji.

W latach 90. współtworzył Kartę Praw i Wolności, która stała się podstawą do drugiego rozdziału przyjętej w 1997 r. konstytucji. W 1998 r. Unia Wolności wystawiła go jako kandydata na generalnego inspektora ochrony danych osobowych, ale zabrakło mu dwóch głosów. Za rządów Jerzego Buzka był doradcą prawnym ministra-koordynatora ds. służb specjalnych Jerzego Pałubickiego. Brał udział w pracach nad ustawą o IPN. Powstanie Instytutu uważa za osobisty sukces. „Taka instytucja należała się setkom tysięcy ludzi, których życiorysy zostały złamane, bo na skutek donosów i inwigilacji nie zrobili kariery jako uczeni, inżynierowie czy lokalni politycy. To dla nich IPN został powołany” – mówił w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Rzepliński został też doradcą pierwszego szefa Instytutu Leona Kieresa.

Jego najbliższym przyjacielem był kryminolog prof. Zbigniew Hołda, którego poznał w 1978 r. na konferencji w Poczdamie. Potrafili dyskutować całymi nocami i często się spierali, Hołda miał poglądy bardziej lewicowe. Zmarł siedem lat temu. Gdyby żył, to on byłby dziś głównym wsparciem Rzeplińskiego w obecnym kryzysie. Teraz prezes TK rozmawia najczęściej z Safjanem, ale też z Łętowską. Codziennie dyskutuje z sędziami Trybunału – tymi ze starego składu, wśród których najbliższe relacje ma ze Stanisławem Biernatem.

Opozycja zarzuca Rzeplińskiemu nadmiernie bliskie związki z Platformą. Szef TK się z tym nie zgadza, ale w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” w 2011 r. przyznawał, że jego „system wartości konserwatywnego liberała jest bliski systemowi wartości PO”.

Po raz pierwszy kandydatem Platformy na urząd państwowy został w lipcu 2005 r. – miał zostać rzecznikiem praw obywatelskich. Sejm przyjął kandydaturę, ale sprzeciwił się jej zdominowany przez SLD Senat. Rzepliński był wówczas rozżalony, komentował, że przyczyną przegranej są jego prolustracyjne poglądy. Gdy powstawał pierwszy rząd Donalda Tuska, Rzepliński był jednym z kandydatów na ministra sprawiedliwości.

Na sędziego TK wybrali go w grudniu 2007 r. posłowie PO i PSL, przy sprzeciwie PiS i lewicy. Wcześniej, w październiku 2006 r., jego kandydaturę odrzuciła koalicja PiS-LPR-Samoobrona. W grudniu 2010 r. Bronisław Komorowski wybrał go na szefa Trybunału.

W działalności w Trybunale trudno zarzucić mu sprzyjanie Platformie. W niewielu sprawach zaznaczał odrębne zdanie, zbieżne z polityką rządu PO. W 2011 r. nie zgodził się z linią orzeczniczą TK, który uznał za niekonstytucyjne dwudniowe wybory parlamentarne i prezydenckie, które chciała wprowadzić Platforma.

Cień prorządowego nastawienia można było wyczuć, gdy w  2013 r. Rzepliński w dorocznym przemówieniu przedstawiał wizję orzecznictwa. Przyznał wówczas, że Trybunał przy wyrokach bierze pod uwagę spowolnienie gospodarcze i zmniejszenie dochodów budżetowych. Można to było uznać za sugestię, że TK nie będzie zgłaszał zastrzeżeń do antykryzysowych działań rządu.

Zdarzały mu się też wypowiedzi atakujące partię Kaczyńskiego. Po wyborach samorządowych w 2014 r., które PiS i SLD uznały za sfałszowane, Rzepliński mówił, że politycy tych partii próbują wprowadzać anarchię, bo „poczuli krew”.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną