Spóźnienie, stara opona i wyjący alarm – BOR zaniedbał bezpieczeństwo prezydenta?
Jeżeli „Rzeczpospolita” ujawniła prawdziwą wersję historii opony, która pękła 4 marca w prezydenckiej limuzynie, to szef BOR płk Andrzej Pawlikowski już powinien szykować się do dobrej zmiany.
Sebastian Grzeszczyszyn/Forum

Według „Rz” w pancernym BMW, którym pan prezydent Andrzej Duda wybrał się na narty, założono wysłużoną oponę z magazynu przedmiotów przeznaczonych do utylizacji. Podczas jazdy włączył się alarm ostrzegający o problemach z ciśnieniem w tej właśnie oponie, ale kierowca sygnał zlekceważył. Opona wybuchła i mało brakowało, aby doszło do wypadku, w którym życie prezydenta byłoby zagrożone.

Zaraz po zdarzeniu szefowie Biura Ochrony Rządu ogłosili, że odpowiedzialność za zły stan opon w prezydenckiej limuzynie odpowiadają ich poprzednicy, bo nie przestrzegali norm eksploatowania opon zalecanych przez producenta.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną