Kraj

Siła pieczątki

Przepraszam, ale muszę wrócić do opony.

Wiceminister SWiA Jarosław Zieliński życzliwie nas poinformował, że to nie była TA opona, o której tyle mówiono, bo „TA opona została założona na przednie prawe koło, natomiast uszkodzeniu uległa opona prawa tylna”. Słucham tej bredni od kilku dni, nawet ją sobie nagrałem, i myślę, że po Andrzeju Dudzie głową państwa powinien być Jarosław Zieliński. Jest po prostu tak samo dobry, bo też traktuje nas wszystkich jak ciężkich idiotów, czyli jak samego siebie.

Takim lekceważącym, a właściwie pełnym pogardy stosunkiem do ludzi, PiS posługuje się biegle. Technika jest prosta. Trzeba kłamać i tylko kłamać, jak najczęściej używać wulgarno-knajackiego języka, a całość okraszać dobrotliwie jadowitym uśmieszkiem wyższości. Pogarda zwykle bierze się z niewiedzy o świecie i ludziach. Dobrze widziane jest więc, by nie mieć zielonego pojęcia o sprawie, w której zabiera się głos. Wystarczy mieć pieczątkę ministra środowiska, rolnictwa, spraw wewnętrznych, a zwłaszcza dziedzictwa narodowego. Lub jakąś inną, nie mniej ważną.

Weźmy na przykład ministra ochrony środowiska Szyszkę, który pod pretekstem walki z kornikiem drukarzem zamierza wyciąć kawał (na razie) Puszczy Białowieskiej. Porównuje ją przy tym do kartofliska, na którym szaleje stonka. Równie dobrze można by powiedzieć, że komuś trzeba obciąć głowę, ponieważ ma wszy. Szyszko nie miałby wątpliwości. Można też nie mieć żadnej pieczątki, wystarczy być kryształowo nieuczciwym jak dziennikarka Dorota Kania. Też specjalistka od drzew, tyle że genealogicznych. Właśnie ma pod swoją lupą ambasadora RP w Waszyngtonie Ryszarda Schnepfa, którego przodkowie byli rzekomo powiązani z tajnymi służbami ZSRR i PRL. Wsparli ją prawnik Andrzeja Dudy Andrzej Dera i wiceminister kultury Jarosław Sellin. Wszystko dlatego, że na stanowisko ambasadora Schnepfa mianował prezydent Komorowski. A przecież taki Jarosław Zieliński w Waszyngtonie byłby z pewnością na swoim miejscu.

Te i inne podobnie obrzydliwe moralnie prace stają się specjalnością niezależnego dziennikarstwa oraz wysokich państwowych urzędników. Przecież nie tak dawno temu minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin oskarżał lidera KOD Mateusza Kijowskiego, że jego dziadek był związany z peerelowskim aparatem represji, więc wnuczek nie może być uczciwym człowiekiem. Zarzuty Gowina szybko zresztą okazały się wyssane z palca.

W stadninie koni arabskich w Janowie Podlaskim padła kolejna, trzecia już klacz. Minister rolnictwa zawiadomił prokuraturę, że podejrzewa umyślne działanie osób trzecich „w tej bulwersującej sprawie”. Ja się nawet zgadzam z ministrem Jurgielem. Więcej – jestem gotów bezbłędnie wskazać tę trzecią osobę. To właśnie pan minister, który z demonstracyjną pogardą dla światowej klasy specjalistów wyrzucił ich z pracy i oddał stajnię w ręce rakarzy. Jak się dowiaduję, źrebna klacz, warta zresztą miliony, została przewieziona na poród do specjalistycznej kliniki w Warszawie. Nowy szef stadniny, który ma pieczątkę, więc na hodowli koni znać się nie musi, umył w ten sposób ręce od wszelkiej odpowiedzialności. Tymczasem jak powiedziała w TVN24 prof. Krystyna Chmiel, hodująca konie arabskie, to właśnie długa podróż i spowodowany nią stres mogły się przyczynić do choroby i śmierci klaczy.

A skoro jesteśmy przy pieczątce „minister rolnictwa”, to wspomnę, że Kościół katolicki stał się właśnie, na mocy rządowej ustawy, głównym specjalistą w handlu ziemią. Jako dyscyplinę dodatkową wziął zaś na siebie obowiązek reaktywowania tego, co Tadeusz Boy-Żeleński niemal 90 lat temu nazwał piekłem kobiet, czyli całkowicie zakazać aborcji. W imię „prawa naturalnego, które jest jedyną gwarancją wolności” – mówią biskupi. Polska byłaby pierwszym krajem w Europie, który przerwałby „holocaust nienarodzonych dzieci” – nadaje betonowy prof. Chazan prosto z Jasnej Góry. Mam wrażenie, że brakuje jeszcze tylko średniowiecznych pręgierzy na centralnych placach miast i stosów na ich obrzeżach. Pręgierz nawróci, a stos zbawi. Ku większej chwale bożej.

Polityka 15.2016 (3054) z dnia 05.04.2016; Felietony; s. 112
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną