Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Żar hipokryzji

Jestem coraz bardziej przekonany, iż to, co najbardziej cechuje myśl naszego XXI w., to przede wszystkim podła, ale tak upowszechniona, że przeradzająca się w normalność, hipokryzja.

Martwimy się, i słusznie, losem uchodźców z Bliskiego Wschodu. Jest to problem tragiczny i przejawia się nie tylko niepoliczalnym tłumem żebrzącym o wstęp do Europy, ale także kilkudziesięcioma, a może już setkami tysięcy kobiet, mężczyzn i dzieci, których trupy zjadają śródziemnomorskie ryby. A przecież nie byłoby tak bez opartej na celowo kłamliwych raportach, popieranej również przez Polskę, interwencji amerykańskiej w Iraku (jeden Jacques Chirac odmówił udziału w awanturze i uznawany jest dzisiaj za najlepszego prezydenta Francji – przed de Gaulle’em!). Potem jednak Zachód, z pełnym tym razem udziałem Sarkozy’ego, a za chwilę Hollande’a, zaczął wspierać ruchy odśrodkowe w Libii czy Syrii. Oczywiście Saddam Husajn, Kadafi czy Assad to nie są postacie z naszej bajki. Co jednak lepsze? Brutalna nawet i bezlitosna dyktatura czy wojna domowa, terroryzm i przerażający exodus? Wszystko to można było z łatwością przewidzieć. Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało. Ale gdzie tam – gdziekolwiek spojrzeć, same miedziane czoła, nikt za nic nie czuje się odpowiedzialny. Czołowy instygator interwencji w Libii, hochsztapler zwany w Paryżu „filozofem” Bernard-Henri Levi już zajmuje się czym innym – otwiera wystawy sztuki, tłumaczy, jak się należy, że we Francji nie ma antysemityzmu, a islam to taka sama religia jak wszystkie inne.

Jest tu jednak pewien problem. Owszem, nie można wrzucać wszystkich mahometan do jednego kotła. Są postępowi i otwarci imamowie, są środowiska muzułmańskie skutecznie zintegrowane z kulturą europejską, niemniej jednak od z górą 30 lat krwawe zamachy terrorystyczne są dziełem wyznawców proroka. Mówi się wtedy o „ortodoksach”, „fundamentalistach”.

Polityka 19.2016 (3058) z dnia 03.05.2016; Felietony; s. 96
Reklama