Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Świadek historii

Wicepremier Gliński przyznaje, że programy informacyjne TVP ocenia wysoko na tej podstawie, że ich nie ogląda, gdyż nie ma czasu.

Nawiasem mówiąc, wielu Polaków idzie za przykładem wicepremiera Glińskiego i też przestaje TVP oglądać, jest więc szansa, że programy informacyjne tej telewizji będą wkrótce oceniane lepiej niż teraz, gdy śledzi je jeszcze trochę widzów. A kiedy zostanie już tylko jeden widz – ten, do którego program TVP jest bezpośrednio adresowany przez prezesa tej instytucji – jestem przekonany, że dobre oceny TVP sięgną zenitu.

Wicepremier Gliński, zamiast tracić czas na oglądanie TVP, szerzy w kraju kulturę, sztukę i dziedzictwo narodowe. Niedawno był w Ostrowi Mazowieckiej, gdzie wziął udział w historycznej rekonstrukcji ślubu rotmistrza Pileckiego z 1931 r. W rolę rotmistrza i jego narzeczonej wcielili się przebrani w historyczne stroje aktorzy, a przebrany za samego siebie wicepremier przyjął rolę świadka w parze z panią wiceminister kultury.Wokół występu wicepremiera Glińskiego w ostrowieckim kościele narosło wiele mitów i nieporozumień. Niechętni Glińskiemu publicyści skrytykowali go za udział w tej żenującej szopce, bo sądzili, że wziął w niej udział na poważnie. Ja uważam, że jest to opinia dla Glińskiego krzywdząca, a nawet obraźliwa, w końcu chodzi o człowieka inteligentnego – profesora, członka PAN i wicepremiera polskiego rządu. Moim zdaniem, występując w rekonstrukcji, Gliński udowodnił, że nie boi się śmieszności i że ma duże, chociaż kontrowersyjne, poczucie humoru oraz ironiczny dystans do siebie. Jednocześnie jasno wskazał kierunek, w jakim chce prowadzić naszą kulturę. Jest to kierunek na konsekwentną myślową prostotę, umiłowanie Kościoła i patriotyczno-narodowe jajcarstwo.

Przy okazji przedstawieniem tym prof. Gliński w celny sposób podsumował swoje dotychczasowe działania jako ministra kultury i dał jasną zapowiedź tego, czego jeszcze możemy się po nim spodziewać.

Polityka 21.2016 (3060) z dnia 17.05.2016; Felietony; s. 4
Reklama