PiS coraz silniejszy – ma już niemal 40-procentowe poparcie
Gdyby z sondażu wyłączyć wyborców niezdecydowanych (14 proc.), to PiS miałby poparcie rzędu 45 proc., a więc sporo więcej niż w zeszłorocznych wyborach.
PiS/Facebook

W najnowszym sondażu TNS Polska PiS popiera 39 proc. Polaków, o 5 pkt. procentowych więcej niż przed miesiącem. Opozycja, powiedzmy liberalna, czyli PO i Nowoczesna, razem mają mniej niż partia rządząca. Na ugrupowanie Grzegorza Schetyny chce bowiem głosować 17 proc. wyborców, a na partię Ryszarda Petru – 11 proc.

Do Sejmu dostałaby się jeszcze opozycja, powiedzmy prawicowa, czyli Kukiz’15 – z 7-proc. poparciem.

W okolicach progu wyborczego są SLD i PSL (po 4 proc.).

Zauważmy, że gdyby z sondażu wyłączyć wyborców niezdecydowanych (14 proc.), to PiS miałby poparcie rzędu 45 proc., a więc sporo więcej niż w zeszłorocznych wyborach. W zupełności wystarczyłoby to do samodzielnego rządzenia. Nawet jeśli wziąć pod uwagę, że partii rządzącej sprzyja formuła face-to-face sondażu TNS Polska – PiS zwykle trochę gorzej wypada w badaniach telefonicznych – to podstawowy wniosek jest taki, że Jarosław Kaczyński wciąż ma za sobą duże rzesze zwolenników.

Nie wiem więc, po jakiej orbicie porusza się Petru, że nawołuje w tym momencie do przyspieszonych wyborów. Tyle by zmieniły, że PiS miałby jeszcze większą przewagę nad opozycją i nie musiałby się martwić o frekwencję w każdym głosowaniu. I może jeszcze tyle, że PiS i Kukiz’15 wspólnie byłyby o krok od zmiany konstytucji.

Media, które nie przepadają za PiS, malują obraz Polski jako beczki prochu, Polski, która już-już gotuje się zrzucić pisowskie jarzmo i paść w ramiona KOD, PO i Nowoczesnej. Ale to jest tylko kawałek Polski, większość Polski przygląda się rządom PiS bez większych emocji.

Od wyborów minęło dopiero sześć miesięcy. „Dobra zmiana” nie pokąsała jeszcze żadnych liczących się wyborczo grup społecznych. Co więcej – i co nie rokuje dobrze dla przeciwników PiS – Kaczyński umie się cofnąć, gdy wyczuje realny społeczny opór, vide zakaz aborcji, górnicy czy podatek sklepowy.

A atak na Trybunał czy obsadzanie swoimi, co się da obsadzić, łączone z wyrzucaniem cudzych – to zwolennikom PiS może się nawet podobać. Miną miesiące, zanim efekty politycznych decyzji przesiąkną do głów milionów wyborców.

Krótko mówiąc, Schetyna i Petru muszą się szykować do maratonu, kłopot w tym, że na razie sprawiają wrażenie, że trenują do biegu na 100 metrów.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj