Jak powinna wyglądać nowa wersja polskiej konstytucji

Zmienić, nie popsuć
Nie widać żadnych poważnych powodów, by postulować zastąpienie konstytucji z 1997 r. nową ustawą zasadniczą. Są jednak argumenty, by rozważyć zmiany, które lepiej zagwarantują przestrzeganie jej „ducha”.
Rękopis Konstytucji 3 maja
Tomasz Paczos/Fotonova

Rękopis Konstytucji 3 maja

Ryszard Bugaj – ekonomista, polityk, twórca i pierwszy przewodniczący Unii Pracy (do 1997 r.)
Karol Serewis/EAST NEWS

Ryszard Bugaj – ekonomista, polityk, twórca i pierwszy przewodniczący Unii Pracy (do 1997 r.)

audio

AudioPolityka Ryszard Bugaj - Zmienić nie popsuć

„Konstytucja jest „produktem politycznym”. To dotyczy też obecnej polskiej ustawy zasadniczej. Nie udało się jej uchwalić szybko po demokratycznym przełomie. Powstała dopiero w 1997 r., gdy kluczowe ustrojowe przekształcenia zostały już zrealizowane. Uchwalona została przez Zgromadzenie Narodowe w kształcie uzgodnionym w czterostronnych negocjacjach partyjnych (SLD, PSL, UW i UP). W ówczesnym Zgromadzeniu Narodowym nie było „prawicy”, a akceptacja w referendum nie była imponująca. Jednak to nie okoliczności uchwalenia konstytucji czynią postulat jej nowelizacji zasadnym.

Najważniejsza jest ocena, czy normy konstytucji opisują ład ustrojowy w kształcie, który uznajemy za pożądany. Warunkiem ewentualnej zmiany powinna być wola realnej większości obywateli. Trzeba też mieć świadomość, że „złą” konstytucję można zastąpić gorszą. Tak chyba było w okresie międzywojennym, gdy krytykowaną (ale gwarantującą demokrację) konstytucję marcową zastąpiła konstytucja kwietniowa zgodna z autorytarnymi praktykami z lat 30. Dziś takie obawy wiąże się – pewnie słusznie – z planami PiS.

Gwarancje pluralizmu 

Zacznijmy od kwestii obecnie gorącej – Trybunału Konstytucyjnego. Jeżeli zgodzimy się, że ustrojową funkcją Trybunału powinno być zapobieganie ustanawianiu (przez zwykłą większość w parlamencie) regulacji naruszających standardy ustrojowe, ale też by Trybunał samoistnie prawa nie kreował, to musimy zastanowić się, czy obecna jego pozycja jest właściwa. Moim zdaniem nie.

Przyjęte zostało milczące założenie, że konstytucja zawiera uregulowania, które pozwalają udzielić obiektywnej odpowiedzi na każde pytanie o zgodność dowolnej ustawy z konstytucją. W sposób oczywisty tak nie jest. To główna przyczyna, dla której często odpowiedź Trybunału zależy po prostu od subiektywnej oceny większości sędziów. Sędziowie rozstrzygają nieraz nie tyle o zgodności ustawy z konstytucją, ile o tym, czy regulacja jest „słuszna”. Ustawę nawet uchwaloną dużą większością posłów i senatorów (i podpisaną przez prezydenta) Trybunał może unieważnić większością choćby jednego sędziowskiego głosu. A do tego – ze względu na tryb wyłaniania składu Trybunału – są uzasadnione wątpliwości co do bezstronności sędziów. Problem z obecnymi działaniami PiS nie wynika z tego, że ta partia chce sensownie Trybunał zreformować, ale że chce go ubezwłasnowolnić.

Należy ustanowić rzeczywiste konstytucyjne gwarancje pluralizmu Trybunału i bezstronności sędziów. Trzeba wyeliminować istniejącą obecnie możliwość przechodzenia „z polityki” do Trybunału. Trzeba zapobiec zdominowaniu składu Trybunału przez nominatów jednej politycznej opcji – nawet gdy wyborcy w długim okresie udzielają jej poparcia.

Konstytucja zawiera obszerny katalog praw socjalnych, a art. 2 głosi: „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”. Ale przecież w minionych dwu dekadach wprowadzony został podatek liniowy dla najzamożniejszych podatników, na niebywałą skalę rozpowszechniły się umowy śmieciowe, definitywnie wyrugowano wpływ pracowników na zarządzanie przedsiębiorstwami i w znacznej mierze rozmontowano system ubezpieczeń społecznych. Mimo jednoznacznych zapisów (art. 70, ust. 2) większość studentów kształci się odpłatnie. Rzeczywisty ład ustrojowy jest więc – delikatnie mówiąc – sprzeczny z konstytucyjnymi normami, a w każdym razie z duchem konstytucji.

Wiem, że zapisy konstytucji uwierają niektóre środowiska, szczególnie biznesowe, równościowe i socjalne. Nie sądzę jednak, by miały przyzwolenie na ich wyrugowanie z konstytucji. Jest więc problem egzekwowania. Niektóre kwestie mogą i powinny być zapisane bardziej jednoznacznie. Dotyczy to gwarancji ubezpieczenia dla wszystkich pracujących, wprowadzenia zasady, że niskie dochody nie są obciążone podatkiem, a wysokie podlegają obciążeniu więcej niż proporcjonalnemu, ustanowienia jednoznacznego prawa pracowników do udziału w zarządzaniu przedsiębiorstwami.

Art. 4 konstytucji głosi w ust. 1, że: „Władza zwierzchnia w Rzeczpospolitej Polskiej należy do Narodu.”, a w ust. 2 precyzuje: „Naród sprawuje władzę przez swych przedstawicieli lub bezpośrednio”. W praktyce „Naród” jest jednak ubezwłasnowolniony i żadna kwestia nie może być rozstrzygnięta przez „Naród”, jeżeli większość klasy politycznej nie zdecyduje się na zadanie „Narodowi” pytania. To trzeba zmienić. Inicjatywa referendalna poparta odpowiednio dużą liczbą podpisów (np. miliona wyborców) powinna mieć gwarancję przeprowadzenia. Warunkiem uznania rozstrzygnięcia za prawomocne powinna być frekwencja nie mniejsza niż w ostatnich wyborach parlamentarnych. W drodze referendum powinno być również możliwe zdecydowanie o skróceniu kadencji parlamentu i prezydenta.

Partyjna rywalizacja

Autorzy konstytucji wiele uwagi poświęcili zagwarantowaniu apolityczności niektórych instytucji państwa (m.in. Rada Polityki Pieniężnej, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, sądownictwo). Widać jednak, że te instytucje (i szereg innych), w ograniczonym tylko stopniu „wybiły się na niepodległość”. Rządząca większość „radzi sobie” z zasadą kadencyjności przez nowelizacje odpowiednich ustaw, a zakaz pełnienia kierowniczych funkcji w tych instytucjach przez politycznych aktywistów jest fikcją.

Myślę, że trzeba tu rozważyć celowość kompleksowej reformy zmierzającej do wyodrębnienia całej grupy instytucji państwa, które powinny być wyłączone spod wpływu bieżących rozstrzygnięć politycznych. Poza wymienionymi powinien to być NIK, GUS, ZUS, prokuratura. Nad tymi wszystkimi instytucjami powinna być ustanowiona kuratela ciała nieuwikłanego w doraźne polityczne przepychanki. Wiem, że postulat, który zgłaszam, musi dziś zabrzmieć egzotycznie, ale sądzę, że rozważyć trzeba obsadzenie w tej roli zreformowanego Senatu.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną