Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Władza na dorobku

Minister Ziobro będzie dążył do wydania Romana Polańskiego Stanom Zjednoczonym.

Minister Ziobro ogłosił, że podjął „decyzję w sprawie decyzji dotyczącej Romana Polańskiego, w której to sprawie sąd krakowski zdecydował o niewydawaniu pana Polańskiego Stanom Zjednoczonym w sytuacji, kiedy jest oskarżony i ścigany o okrutne przestępstwo wobec dziecka”. Oznacza to, że minister Ziobro będzie dążył do wydania Romana Polańskiego Stanom Zjednoczonym. Jednocześnie zastrzegł, że bynajmniej nie odbiera Polańskiemu „jego dorobku”, co moim zdaniem jest szalenie miłym i pojednawczym gestem w stronę reżysera.

Pytanie tylko, czy gest ten zostanie doceniony? Czy nie będzie przez osoby niechętne Ziobrze odczytany jako przejaw słabości, na którą minister ani w sprawie Polańskiego, ani w żadnej innej nie może sobie pozwolić? Dlatego miejmy nadzieję, że Zbigniew Ziobro swoją decyzję jeszcze przemyśli. Zgodnie z obecnie obowiązującym prawem dorobek Polańskiego należy wprawdzie do Polańskiego, z tym że na wniosek Ziobry Sejm zawsze może większością głosów orzec przepadek tego dorobku ze względu na uzasadnione podejrzenie, iż powstał on w wyniku przestępstwa, którego ofiarą padło dziecko.

Odebranie Polańskiemu dorobku ogromnie zwiększyłoby popularność Zbigniewa Ziobry w kraju i na świecie, poza tym taki dorobek przydałby się polskiej kulturze w obecnych, trudnych dla niej czasach. Dysponując takim dorobkiem, Ministerstwo Kultury z miejsca zyskałoby na powadze i znaczeniu, a minister Gliński nie musiałby swojej pozycji budować, jeżdżąc po kościołach i występując w żenujących rekonstrukcjach historycznych. Nie mówiąc o tym, że dorobkiem Polańskiego można by obdzielić całą plejadę ambitnych twórców bliskich obecnej władzy, którzy nie mogą wylegitymować się poważnym dorobkiem, gdyż jako patrioci nie poszli śladem Polańskiego, tylko zdecydowali się pozostać w ojczyźnie.

Polityka 24.2016 (3063) z dnia 07.06.2016; Felietony; s. 4
Reklama