Kraj

Polska wyśle żołnierzy do walki z tzw. Państwem Islamskim. Za późno i za mało

Andrzej Duda / Facebook
Prezydent RP postanowił wysłać dwa nasze kontyngenty wojskowe, które na pół roku wesprą działania Globalnej Koalicji do walki z tzw. Państwem Islamskim.

Przedsięwzięcie jest nad wyraz skromne: do Kuwejtu pojedzie 150 żołnierzy i pracowników wojska wraz z czterema samolotami F-16 do prowadzenia misji rozpoznawczych, by wesprzeć amerykańską operację Inherent Resolve. A do Iraku – 60 żołnierzy i pracowników wojska, by doradzać i szkolić. Skromność wyraża się nie tylko w liczbach, ale i w tym, że politycy PiS ustawicznie podkreślają, że polscy żołnierze nie są kierowani do walki i że nic im nie zagraża.

Nikt nie powinien lekkomyślnie szafować życiem żołnierzy, ale podkreślanie, że żołnierzom nic nie zagraża – nie stanowi poważnej polityki. Polacy słusznie uważają się za istotny i liczący się w Europie kraj, więc konsekwentnie – w razie zagrożenia – muszą razem z innymi stawić mu czoło. A nie uważać, że troska o bezpieczeństwo to rzecz innych. Amerykanie już na szczycie NATO w Newport, czyli prawie dwa lata temu montowali koalicję przeciw tzw. Państwu Islamskiemu i wówczas Polska na apel nie odpowiedziała. Błąd był oczywisty, zwłaszcza że potem domagaliśmy się głośno – i dalej domagamy – by wzmocnić wschodnią flankę NATO.

W walce z ISIS aktywnie uczestniczą USA, Kanada, Francja, Australia, Brytania, Holandia, Jordania, Maroko i Turcja, a pomoc humanitarną świadczy około 50 państw koalicji. Polska w tej ostatniej sprawie jest na szarym końcu. Otwarcie też sprzeciwia się solidarnemu traktowaniu sprawy uchodźców.

Prezydent Duda wydaje się więźniem własnej retoryki wyborczej, bo w kampanii, jako kandydat, zapewniał, że żołnierzy za granicę nie będzie wysyłał. To ciągle część postawy dzisiejszego rządu, w którym nie widać żadnej wyklarowanej linii w sprawach zagranicznych i w stosunkach z głównymi sojusznikami. A jeżeli coś widać, to unikanie zobowiązań i solidarności.

Nie krytykuję samej decyzji o wysłaniu wojsk. Ale to za późno i za mało. Za mało, bo skromne kontyngenty to nikłe praktyczne wsparcie Amerykanów: szkolenia i rekonesans są najmniej ryzykownymi działaniami, które zresztą już sami Amerykanie od dawna wykonują. Za późno, bo ISIS już się zwija i w Syrii i w Iraku, więc mało kto udział Polski zauważy. Polskę stać na więcej solidarności, a przede wszystkim stać na pomoc uchodźcom, zgodnie z apelami największych autorytetów moralnych świata.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Nie każdy archeolog to Indiana Jones

Popkulturowy obraz archeologa awanturnika umacnia przekonanie, że ich głównym zadaniem jest odkrywanie skarbów. Ten fałsz fatalnie odbija się na wiedzy o przeszłości.

Agnieszka Krzemińska
27.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną