Na bezdechu
Zaczęły się Światowe Dni Młodzieży i wizyta papieża Franciszka w Krakowie. O zagrożeniach mówi się dużo, bo są powody.

A bezpieczeństwa zagwarantować się nie da. Z wypowiedzi wysokiego rangą oficera dowiedziałem się, że każdy z nas powinien zwracać uwagę na osoby zachowujące się dziwnie, podejrzanie lub wręcz niepokojąco. W takich przypadkach należy natychmiast zawiadomić policję.

Nie żartuję ze spraw bezpieczeństwa, ale od kilku miesięcy groźne zachowania zauważam u wielu osób. Jedną z nich jest Marek Kuchciński, marszałek Sejmu. Mówi tak szybko, że sam nie rozumie co. Życzliwi twierdzą, że gdyby rozumiał, to nic by nie mówił. Na bezdechu potrafi przeprowadzić głosowanie nad trzema różnymi ustawami i zanim wyniki wyświetlą się na tablicy, bezbłędnie je podać. Posłów opozycji nie dopuszcza do głosu, bo mu przeszkadzają. Chociaż czasami, w jakiś perfidny sposób, człowiek z PO czy z Nowoczesnej pojawi się na mównicy. Wtedy marszałek demonstruje sali, co potrafi zrobić z takimi posłami: wprowadzacie obstrukcję pod obrady, odbieram panu (pani) głos, proszę wrócić na miejsce – trzeszczy władczo.

Zdarza się, że Kuchcińskiego zastępuje wicemarszałek Brudziński. Na szczęście trzyma ten sam poziom – cichego entuzjazmu dla wszelkiego rodzaju chamstwa. Oczywiście tylko u swoich. Uśmiecha się wyrozumiale, gdy szef jego klubu, profesor nauk humanistycznych Ryszard Terlecki w czasie obrad krzyczy do kogoś „zjeżdżaj”. Nie przeszkadza mu, że poseł PiS Piotr Pyzik pokazuje środkowy palec stojącemu na mównicy. Kim jest, do diabła, poseł Pyzik? Wielbicielem Arystofanesa, który ten wulgarny gest opisał w komedii „Chmury” w 423 r. przed naszą erą? Nie, to polski patriota, dla którego dewiza „Bóg, Honor, Ojczyzna” jest życiową busolą, jak pisze sam o sobie.

W takiej właśnie atmosferze w sali Wysokiej Izby demokratycznie wybrana większość uchwaliła 22 lipca – z pewnością dla uczczenia drukowanego w Moskwie przez Stalina Manifestu PKWN – że Trybunał Konstytucyjny zachowuje swoją nazwę. Jego kompetencje zawłaszcza zaś Jarosław Kaczyński. Tak zostaliśmy bez konstytucji.

Kolejną osobą, która powoduje u mnie zaburzenia poznawcze graniczące z rozpaczą, jest Ewa Kurek. Historyczka z doktoratem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i obecna ekspertka TVP. To ona jest autorką wypowiedzi o profesorze Bartoszewskim: „Pan Bóg czasem, jak chce kogoś pokarać, to karze człowieka zbyt długim życiem”, i to ona wie, że Polacy nie mogli spalić Żydów w Jedwabnem, bo w 1941 r. nie było państwa polskiego. Rozwinięcie tego idiotyzmu może być porażające. Jedyne w okupowanej Europie Państwo Podziemne w Polsce nie istniało? Jacyś bliżej nieznani cudzoziemcy podejrzanie słabą polszczyzną pisali „Pana Tadeusza”, „Dziady”, „Beniowskiego”, „Wesele”? Ale może to już dzisiejsza abderyczna norma, może jak w norwidowskim „Fortepianie Chopina”, w którym ideał sięgnął bruku, jesteśmy świadkami wyrzucania na bruk naszej historii?

Na własne oczy widziałem 63 dni powstania warszawskiego – zaczynałem właśnie 8. rok życia. W bramie mojego domu umierali młodzi, nawet kilkunastoletni, powstańcy. Oni z pewnością polegli na polu walki, a nie zginęli w żadnej katastrofie. Pycha i arogancja głuchego dyrygenta z przenośnej plastikowej drabinki oraz jego alter ego Antoniego Macierewicza wciskających apel smoleński do pamięci o powstaniu są po prostu wstrętne. Pieczętują brak szacunku dla bohaterów 1944 r. i zawłaszczanie ich święta przez PiS. Ciekawe, co się dzieje z Andrzejem Dudą?

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną