Politycy chcieliby, żeby papież przestał już mówić. Na szczęście wciąż słuchają go młodzi

Perły przed wieprze i odwaga miłosierdzia
Papież wygłosił dwa różne przemówienia do dwóch różnych grup odbiorców. To do młodych było dużo mocniejsze.
EpiskopatNews/Flickr CC by 2.0

1.

W czwartek papież nie tylko wygłosił dwa ważne przemówienia. Było to również zderzenie dwóch światów. Pierwszą homilię Franciszek wygłosił w Częstochowie. W pierwszych rzędach rodzimi politycy, którzy – jak to zwykle w takich sytuacjach – chcieli się ogrzać przy Franciszku.

Ale papież skupił uwagę na sobie – a dokładniej – na słowach, które wypowiedział. Mówił o prostocie, pokorze, życiu składającym się z codziennego trudu, gdyż to w nim objawi się Królestwo Boże. „Wbrew temu – przekonywał Franciszek – czego moglibyśmy się spodziewać – zarówno wówczas, jak i dziś – Królestwo Boże nie przychodzi dostrzegalnie, ale przychodzi w małości, w pokorze”.

Jeśli więc spodziewamy się wielkich znaków, cudów, to płonna nadzieja. Królestwo Boże przychodzi wtedy, gdy wstajesz do płaczącego dziecka w nocy, by go uspokoić? Królestwo Boże przychodzi wtedy, gdy pomagasz sąsiadowi przenieść kanapę? Jest wtedy, gdy otwierasz się na uchodźców, gdy uciekają przed cierpieniem i wojną?

Zapytacie, kto jest głównym bohaterem takiego świata? Czy możni tego świata? Ci, który napawają się władzą? Ci, którzy sądzą, że skończyła się historia, gdyż teraz rządzą i będą rządzić „do końca świata”? Nic z tych rzeczy. „Pan woli prostaczków – powiedział Franciszek – którym objawione jest królestwo Boże, oni są wielcy w Jego oczach i na nich patrzy”.

A zatem: czego nie czynimy tym najmniejszym, symbolicznej wdowie, obcokrajowcowi, sierocie – tego nie czynimy Bogu. I widząc w pierwszych rzędach polityków słuchających tych słów, miałem poczucie, że nic z nich nie rozumieją. Że marzą tylko o jednym: „niech już papież skończy”. Co więcej, myślę, że i papież jest realistą, i że on także wie, iż słowa Dobrej Nowiny kierowane do polityków, także tych rodzimych, to rzucanie pereł przed wieprze.

2.

Jakże więc inne było spotkanie na Błoniach. Spotkanie, mimo lekkiego deszczu, w którym papież w końcu rozpoczął rozmowę z młodymi ludźmi. Co więcej: na twarzy Franciszka było widać nieskrywaną radość, że w końcu spotyka się z partnerami. Młodymi. Że spotykając się z młodymi ludźmi z całego świata, wie, że nie tylko do nich mówi, wie, że oni chcą jego słowa przekuwać w czyn. Co intrygujące: nie była to tradycyjne kazanie, w którym papież mówiłby tonem nieznoszącym sprzeciwu. To był dialog, rozmowa, w której młodzi zostali potraktowani jak partnerzy. Papież nie mówił do młodych, ale z nimi rozmawiał.

Co im powiedział? Że muszą mieć nadzieję i odwagę, bo tylko wtedy będą w stanie zmieniać świat. To budujące – mówił z pasją Franciszek – słyszeć, jak młodzi „dzielą się swoimi marzeniami, swoim pytaniami oraz swoim pragnieniem, by przeciwstawiać się tym wszystkim, którzy mówią, że nic nie można zmienić. To ci, których nazywam milczkami. Młodzi mają moc, żeby się temu przeciwstawić. Niektórzy nie są tego pewni. Pytam was – czy coś można zmienić?”.

Młodzi na to pytanie odpowiedzieli: „tak”. Są gotowi do zmiany świata. Są gotowi do zmiany Kościoła. Papież dodał, że aby ta zmiana, której młodzi stają się autorami, mogła się dokonać, musi być czyniona według logiki miłosierdzia. Jeśli ćwiczysz się, młody człowieku, w miłosierdziu, możesz zmieniać świat. Dlaczego? Bo, dodaje papież, „miłosierdzie ma zawsze młode oblicze”. I dalej: „serce miłosierne ma bowiem odwagę, by porzucić wygodę; serce miłosierne potrafi wychodzić na spotkanie innych, potrafi objąć wszystkich. Serce miłosierne potrafi być schronieniem dla tych, którzy nigdy nie mieli domu lub go stracili, potrafi stworzyć atmosferę domu i rodziny dla tych, którzy musieli emigrować, jest zdolne do czułości i współczucia. Serce miłosierne potrafi dzielić swój chleb z głodnym, serce miłosierne otwiera się, aby przyjmować uchodźców oraz imigrantów. Powiedzieć wraz z wami miłosierdzie, to powiedzieć: szansa, przyszłość, zaangażowanie, zaufanie, otwartość, gościnność, współczucie, marzenia”.

I znów, w logice rozmowy, po tych słowach papież zapytał młodych: „jesteście zdolni do marzeń?”. Młodzi odpowiedzieli, że tak. A papież dodał: „Kiedy serce jest otwarte, jest zdolne do marzeń, jest w nim miejsce na miłosierdzie, czułość wobec cierpiących, miejsce, by stanąć obok tych, którzy w sercu nie mają pokoju albo którym brakuje tego, co potrzebne do życia albo brakuje im najpiękniejszej rzeczy – wiary. Powiedzmy to razem: miłosierdzie. Tak, aby świat to usłyszał!”.

Co tu dużo gadać: młodzi mają dziś cholerne szczęście, iż towarzyszem ich drogi jest papież Franciszek. Nie przywódca, który poucza i nakazuje. Ale przewodnik, który razem z nimi chce iść po wyboistej ścieżce ludzkiego życia.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną