Będą wielkie podwyżki dla urzędników Kancelarii Premiera. Oto jak tłumaczy się Beata Kempa
Pensje asystentów mają wzrosnąć o 100 proc., a sekretarzy o 260 proc.
Agencja Gazeta

2 sierpnia do Rządowego Centrum Legislacji wpłynął nowy projekt podwyżek dla urzędników, tym razem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Rozporządzenie wejdzie w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia, co oznacza, że jeśli premier Beata Szydło pospieszy się z podpisem, sierpniową wypłatę urzędnicy otrzymają już z uwzględnieniem podwyżek.

Podwyżki mają objąć asystentów i sekretarzy pracujących w KPRM.

Asystentów jest szesnastu. Pracują m.in. dla premiera i wicepremierów. Ich pensje mają wzrosnąć o ponad 100 proc. i wynieść od 2500 do 6560 zł.

Zarabiać więcej będą też sekretarze: Prezesa Rady Ministrów, wiceprezesa Rady Ministrów, ministra, Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, sekretarza stanu, podsekretarza stanu, dyrektora generalnego, dyrektora biura, departamentu (komórki organizacyjnej równorzędnej).

Sekretarze mimo średniego wykształcenia będą mogli teraz zarabiać od 2000 do 5060 zł brutto. W rozporządzeniu podano, że ich obecnie wynagrodzenie zasadnicze mieści się w przedziale 1330–1940 zł, a to oznacza, że górna granica wynagrodzenia sekretarzy zostanie podniesiona o 260 proc.

Jakimi sukcesami asystenci zasłużyli na podwyżki? Oficjalne uzasadnienie jest takie: pensje nie zmieniały się od 1998 roku, a od tego czasu znacznie wzrosła choćby płaca minimalna. Nie jest to jednak prawda, jak zauważa „Fakt”. Pensje rosły. W 1998 r. asystent maksymalnie zarabiał 1800 zł, a teraz dostawał 3100 zł brutto.

Ciekawe jest też zapewnienie w uzasadnieniu do rozporządzenia o podwyżkach: „wzrost wynagrodzeń nie spowoduje dodatkowych skutków finansowych dla budżetu państwa”. Jeśli nie z budżetu, to skąd pochodzą te pieniądze? Jednak minister finansów w swojej opinii do projektu nie zgłaszał żadnych uwag. 

Kolejne podwyżki

Przygotowany przez Kempę projekt to już kolejna próba podwyżek wynagrodzenia polityków Prawa i Sprawiedliwości. W lipcu okazało się, że powstał projekt ogromnych podwyżek m.in. dla posłów i ministrów oraz pensji dla żon prezydentów. Przepadł jednak w Sejmie, ponoć po interwencji samego prezesa PiS.

Wtedy aferę z podwyżkami traktowano jako sygnał ostrzegawczy. Można by pomyśleć, że 16 osób to niewiele, ale podwyżki o 100 czy 260 proc. robią duże wrażenie. Dlaczego KPRM zdecydowała się powtórzyć swój błąd? Czy tym razem nie liczy się z reakcją społeczeństwa i mediów?

Beata Kempa tymczasem odmawia komentarza, bo... jest na wakacjach za granicą.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną