Twoja „Polityka”. Jest nam po drodze. Każdego dnia.

Pierwszy miesiąc tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Współżycie w teatrze

Z życia sfer

Jest wiele tematów, które można by poruszyć w teatrze, problem w tym, że zamiast nich porusza się tematy, które, jak się okazuje, w ogóle w teatrze nie powinny być poruszane.

„Od dłuższego czasu obserwuję działania Teatru Powszechnego. Bez przerwy dyskutuje się tam o kwestiach dotyczących mniejszości: uchodźcy, multi-kulti, LGTB. Teatr publiczny nie jest miejscem do poruszania tego typu tematów” – przekonuje radny M. Borkowski z PiS w interpelacji do burmistrza dzielnicy Praga Południe.

Uzasadniony niepokój radnego wywołało spotkanie z cyklu „Seks w Ogrodzie (Powszechnym)”, na którym gość specjalny – berlińska didżejka Ipek Ipekcioglu – opowiadała o seksualności z perspektywy kraju, w którym od dziesięcioleci współżyją ze sobą rozmaite kultury i religie. „Mieszkańcy pytają mnie, czy to są właściwe tematy, którymi powinna zajmować się instytucja kultury w Warszawie” – pisze radny, w opinii którego teatralna oferta powinna być kierowana „do szerokiego grona mieszkańców, z których nie wszyscy są homoseksualistami”.

Rozumiem niesmak, jaki u radnego PiS i części mieszkańców wywołują rozmowy o współżyciu różnych kultur. Na wspomnianym spotkaniu nie byłem, ale jestem pewien, że berlińska didżejka nie oszczędziła słuchaczom drastycznych szczegółów dotyczących tego współżycia. Zgadzam się z radnym Borkowskim, że jeśli już do współżycia doszło, to trudno, ale po co zaraz mówić o tym w teatrze, i to pod hasłem „Seks w Ogrodzie”?

Temat uprawiania szeroko pojętego współżycia coraz częściej bywa dziś tematem politycznym. Niedawno jeden z lewicowo-liberalnych portali oskarżył o skłonność do uprawiania seksu starsze osoby słuchające Radia Maryja, co moim zdaniem jest zarzutem obrzydliwym i wymierzonym w wyznawane przez te osoby wartości.

Polityka 34.2016 (3073) z dnia 16.08.2016; Felietony; s. 4
Oryginalny tytuł tekstu: "Współżycie w teatrze"
Reklama