Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Szybka lekcja polskiego

Lekkomyślność niektórych osób przechodzi ludzkie pojęcie. Media poinformowały, że pewien Polak, jadąc w Warszawie tramwajem, rozmawiał z kolegą po niemiecku, a potem miał pretensję, że został pobity.

Rozżalenie tego Polaka trudno zrozumieć, zwłaszcza że chodzi o historyka, profesora wyższej uczelni, który konsekwencje swoich ryzykownych zachowań powinien umieć przewidzieć.

Z licznych wystąpień prezesa Kaczyńskiego wiemy, że niemiecki to język obcy, wymierzony w nasze interesy i używany przez tych, których ojcowie i dziadkowie należący do SS mordowali naszych ojców i dziadków należących do AK. Trudno się dziwić, że gdy jeden z pasażerów usłyszał ten język w tramwaju, powziął uzasadnione podejrzenie, że jest obrażany za pomocą mowy nienawiści i w odpowiedzi uderzył z byka. Pobity profesor naiwnie tłumaczy, że mówił po niemiecku, bo kolega profesor, z którym jechał, był Niemcem. OK, z tym że bycie Niemcem to problem tego kolegi, nie nasz. Jak on już tym Niemcem jest, to trudno, ale Polakom jadącym we własnym kraju tramwajem należy się jednak trochę szacunku. Skoro komuś aż tak bardzo chce się mówić po niemiecku, może powinien okazać odrobinę kultury i nie pchać się do tramwaju, tylko usiąść w jakimś ustronnym miejscu?

Niektórzy z rozrzewnieniem wspominają czasy, gdy w polskich tramwajach mówiło się po polsku, a niemieckiemu profesorowi nie przyszłoby nawet do głowy, żeby do naszego tramwaju wsiąść. Dziś kulturowe hamulce puściły, triumfuje ideologia multi-kulti i wszędzie jesteśmy narażeni na obce języki, których, niestety, używają także Polacy. A gdy takiemu Polakowi zostaje zwrócona uwaga, żeby wyrażał się po polsku, ten – zamiast zrozumieć swój błąd i przeprosić – doznaje obrażeń i ma pretensje.

O niestosowności zachowania polskiego profesora i jego niemieckiego kolegi najlepiej świadczy fakt, że żaden ze współpasażerów nie stanął w ich obronie, a motorniczy wyprosił ich z tramwaju. Teraz ważne jest, aby incydent został jak najszybciej wyjaśniony.

Polityka 38.2016 (3077) z dnia 13.09.2016; Felietony; s. 4
Reklama