Czarne firanki
W dołku mnie zagniotło i do teraz trzyma. A niby nic takiego.

Po dworcowym peronie w Białymstoku przeszły dwie na czarno ubrane postacie z bronią maszynową. Policja znaczy. Czyżby było aż tak niebezpiecznie? Widocznie tak, wbrew temu, o czym zapewniają nas minister Błaszczak i premier Szydło. Wyposażając w broń automatyczną policjantów, Komenda Główna „ma na uwadze wydarzenia, jakie miały miejsce w ostatnim czasie poza granicami kraju”. Nie wspomina się o ksenofobii w Polsce, bo przecież minister SWiA nie zajmuje się „marginesem marginesów” ani sprawami wymyślonymi przez ludzi, którzy „nie godzą się z wynikiem wolnych wyborów z października ubiegłego roku”.

Ja właśnie się nie godzę. Dwa dni temu dowiedziałem się, że jakiś posełek z PiS postanowił popisać się przed rodziną i ogłosił, że wyczyści etnicznie Śląsk. Ponaglił więc ministra obrony Macierewicza, by się nie guzdrał, tylko raz-dwa wprowadził Wojska Obrony Terytorialnej do Katowic, Opola i okolic. Jednostki uzbrojone w karabiny, granatniki i moździerze będą – w narodowo-socjalistycznych fantasmagoriach pana Andzela – umacniać polskość na tym terenie. Na ramię broń, cel – i w łeb pal. Żaden profesor rozmawiający z kolegą po niemiecku się nie uchowa. Posełek, idąc za ciosem, wystąpił też przeciwko „bardzo silnie działającej opcji proniemieckiej”, czyli legalnie działającemu Ruchowi Autonomii Śląska. Pomaszerował po prostu za światłymi wskazaniami Jarosława Kaczyńskiego, dla którego „śląskość jest pewnym sposobem odcięcia się od polskości”.

Czytam Jacka Żakowskiego w „Wyborczej” – 19 uzbrojonych po zęby polskich komandosów z Lublińca wylądowało w Donbasie blisko ukraińsko-rosyjskiego frontu. Z dalszej lektury dowiaduję się, że Krzysztof Liedel, były dyrektor Departamentu Prawa i Bezpieczeństwa Pozamilitarnego BBN, uważa, że to pachnąca prowokacją realizacja scenariusza na zamówienie Kremla. Niestety, wszystko wskazuje, że tak właśnie jest. Któż inny jak nie minister Macierewicz wysłał komandosów na ten front? Chyba że to jego urzędnik ze złotym medalem za lojalność i posłuszeństwo tuż przed swoją prośbą o zawieszenie go „w funkcjach, które pełni w MON”. Urzędnik ów chwali się pochodzeniem z patriotycznej, katolickiej rodziny, która zaszczepiła mu dewizę: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Jak to się pięknie układa w życiu – Bóg pomoże, honor wzmocni i już można próbować przekupić posłów dla dobra ojczyzny. Z radością popieram pomysł, by odtąd pazerność i nieuctwo były mierzone w „Misiewiczach”.

Kumpel do mnie zadzwonił: – No, Stasiu, biorą się za twoją rodzinę. Instytut Pamięci Narodowej będzie was dekomunizował. Na razie twojego praprapradziadka, ale na pewno na nim się nie skończy.

Chodziło mu o kolumnę Zygmunta III Wazy, którego posąg jest dziełem ludwisarza królewskiego Daniela Tyma. Co prawda to nie jego mają dekomunizować, tylko chcą zdjąć 67-letnią tablicę staruszkę upamiętniającą renowację pomnika, ale nie lubię, gdy mi pisowiec grzebie w korzeniach.

Kolumnę, zniszczoną w czasie wojny, odbudowano za prezydenta Bieruta w 1949 r., o czym informuje wspomniana tablica. Mimo że Bierut był sowieckim agentem, tego faktu nie da się zmienić. Chociaż… minister Zalewska na pewno się nie podda.

A poza tym wszystko jest w porządku – gospodarka wali w górę, reformy idą jak po maśle, PiS wywiązuje się ze wszystkich obietnic wyborczych. I tylko w oknach niektórych piekarń pojawiają się czarne firanki. Po to aby rosnące na drożdżach baby, patrząc na to, co się dzieje w Polsce, nie zapadły się ze wstydu.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną