Co się stało z Legią? Współwłaściciel klubu mówi o przyczynach i sposobach wyjścia z kryzysu

Zamek na piasku
Rozmowa z Dariuszem Mioduskim, współwłaścicielem Legii Warszawa, o tym, jak Legia sama zapracowała na kryzys.
Kuba Atys/Agencja Gazeta

Marcin Piątek: – Święto w Lidze Mistrzów zmieniło się w stypę. Klęska na boisku, zadyma na trybunach. Sporządziliście już bilans strat?
Dariusz Mioduski: Czekamy na kary ze strony UEFA za zachowanie kibiców. Odpalenie rac, wtargnięcie kibiców na trybunę biznesową i bójka ze stewardami – będzie nas to kosztowało zapewne kilkaset tysięcy złotych. Liczymy się z tym, że na mecz z Realem jedna z trybun zostanie zamknięta. W najgorszym wypadku zagramy to spotkanie bez publiczności, bo niestety organizacja FARE, która tropi zachowania rasistowskie na stadionach, twierdzi, że z trybun wznoszone były antysemickie okrzyki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną