Kraj

Niesiołowski odchodzi z PO i współtworzy nowe koło. Platformie to nie zaszkodzi

Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Stefan Niesiołowski odchodzi z PO. Zostanie jednak członkiem nowo powstałego koła Europejskich Demokratów.

Co czterech posłów, to nie jeden, nawet w brydża można już zagrać. Wiele więcej pożytków z istnienia koła Europejscy Demokraci bym się nie spodziewał, nawet jeśli z czasem urośnie do ośmiu–dziesięciu osób.

Na razie ED tworzą Jacek Protasiewicz, Michał Kamiński, Stanisław Huskowski i Stefan Niesiołowski. Skłóceni z Grzegorzem Schetyną, przestali się mieścić w Platformie i poszli własną drogą. O tym, jak bardzo karkołomna jest to ścieżynka, świadczy fakt, że weteran PiS i ZChN Michał Kamiński zganił właśnie PO za skręt w prawo.

Czego można oczekiwać po Europejskich Demokratach? Wielodniowego touru po mediach, podczas którego będą krytykować PO, atakować PiS i z nadzieją pozierać na KOD. Ostrożna wzmianka Huskowskiego o „bardzo wstępnych” rozmowach z Mateuszem Kijowskim na konferencji prasowej zdaje się wskazywać na to, że KOD bez entuzjazmu podchodzi jednak do pomysłu, by jego twarzą był poseł Niesiołowski czy Kamiński.

Platformie odejście kilku posłów, nawet znanych, nadmiernie nie zaszkodzi. Groźniejsze byłyby transfery do Nowoczesnej, o których też spekuluje się czasem w kuluarach. Schetyna, jak się zdaje, nawet woli mieć partię mniejszą, lecz zdyscyplinowaną.

Czy Europejscy Demokraci mają przyszłość? A mówią coś państwu nazwy Demokratyczne Koło Poselskie, Inicjatywa Dialogu, Koło Nowa Demokracja czy Bezpieczeństwo i Gospodarka? Niewiele lub zgoła nic? No właśnie.

ED-ziowie postawili ewidentnie na to, że z czasem powstanie coś na lewo od Platformy, odrębne od Platformy i potężniejsze od Platformy; coś, co zaoferuje im miejsca na listach i perspektywę przetrwania w polityce. Scena polityczna po stronie opozycji jest przecież wciąż w budowie.

Ten czy ów z ED jeszcze się gdzieś pewnie załapie. Nawet jeśli nie bardzo wiedzą, dokąd płynąć, to utrzymują się na wodzie wyśmienicie.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

„Zielony rycerz. Green Knight”: filmowy powrót do mitycznej Brytanii

W filmie „Zielony rycerz. Green Knight” Davida Lowery’ego oglądamy Króla Artura i jego rycerzy Okrągłego Stołu. Znowu. Co takiego tkwi w legendach arturiańskich, że współczesna kultura regularnie do nich wraca?

Marcin Zwierzchowski
27.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną