Szydło: „W przyszłym tygodniu dojdzie do zmian w rządzie”. To panika, a nie plan
W przyszłym tygodniu dojdzie do zmian w rządzie, nie tylko personalnych, lecz także systemowych – ogłosiła Beata Szydło w Polskim Radiu. To świadectwo paniki, a nie planu.
Kancelaria Prezesa RM

Ta sama pani premier przed tygodniem wystąpiła w TVN 24, gdzie – pytana o rekonstrukcję – zasugerowała, że dojdzie do niej w okolicach pierwszej rocznicy rządu, czyli w połowie listopada. Szydło powiedziała, że wówczas przekaże informację o tym, jak radzą sobie poszczególni ministrowie.

Obecne przyspieszenie mogłoby zatem potwierdzać przypuszczenia, że premier Szydło nie jest najbardziej samodzielnym szefem gabinetu w historii najnowszej.

Ale tym razem chodzi o coś innego, chyba że i Joachim Brudziński nie ma żadnego przełożenia na działania obozu władzy. 11 września ukazał się w „Do Rzeczy” wywiad z nowym wiceprezesem PiS, w którym Brudziński z mocą zapewnił: „Żadnych rekonstrukcji w najbliższym czasie nie przewidujemy. Po co dokonywać zmian i wstrząsów? Nie zmienia się koni w trakcie gonitwy”.

Ale najwyraźniej to gonitwa się zmieniła. Od kilkunastu dni PiS stoi w narożniku bokserskiego ringu i przyjmuje ciosy od opozycji oraz mediów. Na własne życzenie zresztą, nikt PiS nie kazał lansować ludzi bez kompetencji, którzy teraz służą za worki treningowe.

Dymisja Dawida Jackiewicza może była nieunikniona, ale jej otoczka – podejrzenia praktyk jak za PO-PSL (ciężki zarzut), kontrole CBA w spółkach, wieści o konfliktach w partii – mocno zaciążyła na wizerunku partii, której hasła stają się coraz mniej kompatybilne z rzeczywistością.

Dziś jest oczywiste, że PiS kompletnie się pogubił, także w politycznym elementarzu. Dużo lepiej byłoby ogłosić tydzień temu „nowe otwarcie” w postaci głębszej rekonstrukcji rządu, niż najpierw wyrzucić Jackiewicza, ogłosić, że innej rekonstrukcji nie będzie, po czym spektakularnie skapitulować.

Ale to już problem rządzących. Co mogą zrobić teraz? Mateusz Morawiecki dostanie wreszcie zapewne swoje wymarzone narzędzia – formalną władzę nad polityką gospodarczą. Jarosław Kaczyński miesiącami zabiegał o jego wzmocnienie, Szydło miesiącami się opierała, aż uległa.

Logicznym dopełnieniem tego nowego układu byłoby odejście Pawła Szałamachy, który nie mieści się w koncepcji osłabienia resortu finansów. Nie da się wykluczyć zmian w kilku innych resortach (zdrowie? dyplomacja? rolnictwo? infrastruktura? cyfryzacja?), ale tak po prawdzie, to bez zmiany na czele rządu rekonstrukcja da niewiele. To instytucja nadpremiera się nie sprawdza, to dwuwładza skazuje rząd na stałe kłopoty. Tyle że na razie Kaczyński nie kwapi się, by zastąpić Szydło.

Czytaj także

Polityka Cyfrowa

Teraz miesiąc od nas w prezencie!

Zaprenumeruj

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj