Kraj

Nowi zesłańcy

Trwa łapanka na profesorów, których potem wysyła się na cztery lata jako ambasadorów.

Do Rosji zesłany zostaje kulturoznawca, do Niemiec – filozof, do Wielkiej Brytanii – politolog, a do USA – literaturoznawca. Podobno branka była konieczna, ponieważ PiS nie dysponuje własną kadrą zawodowych dyplomatów, a starych odwoływać musi, bo prezes naciska „szybciej, szybciej, szybciej!”.

Profesorowie zesłańcy, chociaż sami się godzą reprezentować IV RP, zasługują na współczucie. Jeszcze rok–dwa temu bycie polskim ambasadorem było pasmem rozkoszy, psychoterapią na koszt Rzeczpospolitej.

Polityka 40.2016 (3079) z dnia 27.09.2016; Felietony; s. 103
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Kobiety na froncie

Rozmowa ze Swiatłaną Aleksijewicz, autorką bestsellera „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”, o żołnierkach Armii Czerwonej

Paweł Sulik
15.06.2021