Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Nowi zesłańcy

Trwa łapanka na profesorów, których potem wysyła się na cztery lata jako ambasadorów.

Do Rosji zesłany zostaje kulturoznawca, do Niemiec – filozof, do Wielkiej Brytanii – politolog, a do USA – literaturoznawca. Podobno branka była konieczna, ponieważ PiS nie dysponuje własną kadrą zawodowych dyplomatów, a starych odwoływać musi, bo prezes naciska „szybciej, szybciej, szybciej!”.

Profesorowie zesłańcy, chociaż sami się godzą reprezentować IV RP, zasługują na współczucie. Jeszcze rok–dwa temu bycie polskim ambasadorem było pasmem rozkoszy, psychoterapią na koszt Rzeczpospolitej. Ekscelencje zbierały wyrazy uznania pod adresem naszego kraju – „prymus transformacji”, „lider postkomunistycznej Europy” i podobne komplementy. Wystarczyły nożyczki, wycinki wkładało się kurierom do worka i centrala była zadowolona.

Polityka 40.2016 (3079) z dnia 27.09.2016; Felietony; s. 103
Reklama