Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Ogniem i widelcem

Kiedy byłem dzieckiem, miałem mniej więcej 10 lat, reprezentowałem odpowiedni do wieku poziom umysłowy, czyli – powiedzmy – wiceministra wojny. Zadałem wówczas wujowi, który mnie wychowywał, głupie pytanie: – Który naród ma starszą kulturę, Anglicy czy Niemcy?

– Kiedy Anglicy mieli parlament, Niemcy żyli w hordach – odpowiedział wuj. Czy odpowiedź była prawidłowa? Przez 70 lat, jakie upłynęły od tamtego czasu, uważałem, że tak, ale teraz widzę, że prawda historyczna jest inna.

Wybitne autorytety naukowe skupione w Ministerstwie Wojny i Edukacji Historycznej dokonały rewelacyjnych odkryć o wyższości kultury i cywilizacji polskiej nad dorobkiem innych narodów. Uczony tej miary co Bartosz Kownacki, wiceminister wojny i historii, autor takich publikacji, jak „Wiosna średniowiecza” i „Jesień ludów”, członek wielu towarzystw naukowych, ustalił ponad wszelką wątpliwość, że to Polacy nauczyli Francuzów jeść widelcem. Wedle Kownackiego, zanim do Paryża przybyli nasi wielcy emigranci, Chopin i Mickiewicz, Francuzi jedli rękoma. Franciszek Liszt w jednym z listów do matki wspomniał, że zanim zasiadał do klawiatury, ukradkiem wycierał o spodnie tłuste od jedzenia ręce. Aż pewnego dnia Frycek Chopin pokazał mu rozdwojony na końcu kawałek drutu, przypominający wycior do strzelby. Był to, najpierw dwuzębny, prototyp tzw. widelca polskiego, udoskonalony potem w manufakturze paryskiej.

Pierwszy polski widelec we Francji przechowywany jest w Luwrze. Podczas nieszczęsnych negocjacji w sprawie śmigłowców Karakuły ustalono, że w ramach offsetu Polska przekaże Francji know-how w dziedzinie produkcji i posługiwania się widelcem. Przed pojawieniem się widelca z Polski Francuzi nie umieli sobie poradzić z mięsiwem. Jedli głównie żaby, ślimaki i pasztety, ucierane kamieniami młyńskimi. Dopiero polski wynalazek pozwolił im jeść po ludzku takie przysmaki, jak Chateaubriand czy coquille Saint Jacques oraz ostrygi à la Rotschild.

Negocjacje w sprawie śmigłowców Karakuły zostały zerwane przez Francję, ponieważ „pan Hollande” nie chciał przywieźć ze sobą i przekazać Polsce przyborów do jedzenia ślimaków i żab.

Polityka 43.2016 (3082) z dnia 18.10.2016; Felietony; s. 94
Reklama