Kraj

Wojny nie będzie

Pisałem dwa miesiące temu, iż gdybym był Amerykaninem, nie głosowałbym ani na Trumpa, ani na Clinton.

Od tej chwili radykalnie zmieniłem zdanie. A było to tak: wieczorem zasiadłem przed telewizorem zdecydowany oglądać wybory całą noc. Wprawdzie ich wynik ani grzał mnie, ani ziębił, ale – jak mówiła moja babcia po kądzieli – ciekawość pierwszy stopień do piekła. Z początku wszystko było zgodne z przewidywaniami. Uśmiechnięci francuscy komentatorzy polityczni pytlowali, jaką to Clinton ma przewagę, zwycięstwo w kieszeni, i ubolewali, że nieokrzesany Trump mógł zajść tak daleko.

Polityka 49.2016 (3088) z dnia 29.11.2016; Felietony; s. 104

Czytaj także

Społeczeństwo

Ile mamy płci?

Rozmowa z dr n. med. Aleksandrą Jodko-Modlińską, psychologiem i seksuologiem, o nieoczywistej tożsamości płciowej.

Paweł Walewski
08.06.2020