Nietypowy ranking posłów. Wpadki, buble i niewypały sejmowe
To miał być XIX już ranking posłów tygodnika POLITYKA. Obecne wydarzenia w Sejmie kwestionują właściwie sens sprawowania mandatu. Uznaliśmy zatem, że ważniejsze jest stworzenie swego rodzaju listy wstydu Sejmu VIII kadencji, który urodziny obchodził w połowie listopada.
Andrzej Iwańczuk/Reporter

Ranking Posłów narodził się w 1993 r. z inicjatywy Janiny Paradowskiej. W tym roku, jeszcze przed nagłym i przedwczesnym jej odejściem, rozmawialiśmy z nią o tym, czy podtrzymać tradycję. Koledzy i koleżanki dziennikarze, którzy od lat przyglądają się pracy posłów i wyróżniali w naszym rankingu najlepszych, a także wskazywali tych, których posłowanie budziło zastrzeżenia, są zgodni, że obecne wydarzenia w Sejmie kwestionują właściwie sens sprawowania mandatu. Uznaliśmy zatem, że ważniejsze jest stworzenie swego rodzaju listy wstydu Sejmu VIII kadencji, który urodziny obchodził w połowie listopada.

Ocenę posłów utrudnia fakt, że Sejm z kadencji na kadencję traci na znaczeniu, a dominacja władzy wykonawczej nad ustawodawczą nie podlega dyskusji. Parlament stał się dwuczęściową – nie zapominajmy, że są dwie izby – maszynką do głosowania, która uruchamiana jest na życzenie partii i rządu i pracuje we wskazanym przez partię i rząd tempie.

Ze swej niemocy zdają sobie sprawę posłowie, którzy nie sprawiają wrażenia przywiązanych do mandatu. Trzech przeszło do spółek Skarbu Państwa, dwóch do europarlamentu na miejsca zwolnione przez ministrów, jeden został zupełnie apolitycznym sędzią Trybunału Konstytucyjnego, jeden wszedł do Rady Polityki Pieniężnej.

Symboliczny jest przypadek Józefa Kurka. Wybrany do Sejmu burmistrz Mszczonowa mandatu nie przyjął, uznając, że lepiej mu będzie rządzić 6,5-tys. miasteczkiem, niż stanowić prawo Rzeczpospolitej. Za rok kilkudziesięciu posłów spróbuje pójść w jego ślady, startując w wyborach samorządowych.

Poseł nad posłami.

Jest w tym Sejmie poseł wyjątkowy, traktowany lepiej niż inni. To poseł nad posłami – Jarosław Kaczyński. Pracuje w jednej komisji sejmowej Łączności z Polakami za Granicą, ale przez 40 dotychczasowych posiedzeń ani razu nie zabrał głosu. Za to jego tryb życia ma decydujący wpływ na porządek obrad Sejmu. Nie lubi wcześnie wstawać, więc głosowania rzadko odbywają się przed południem.

Bronił przed Sejmem – jak mówił – „wyrozumiałego przewodnika izby” – Marka Kuchcińskiego, kiedy opozycja chciała go odwołać za złą organizację pracy Sejmu. Ma specjalne prawa. Gdy jako mówca przekroczył czas wystąpienia (o 88 sekund), wicemarszałek Joachim Brudziński nie odebrał mu głosu, a potem wyjaśnił: „Czuję się w obowiązku poinformować wysoką izbę, iż uznałem za dalece zasadne umożliwienie dłuższego zabrania głosu premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu”. Warto przypomnieć, że za przekroczenie czasu poseł PO Tomasz Lenz został ukarany – za „blokowanie mównicy” zapłacił 5 tys. zł. Z kolei poseł Michał Szczerba (PO) za wystąpienie dłuższe o minutę zapłacił 2,5 tys. zł.

Kaczyński twierdzi, że w poprzedniej kadencji bardzo często wyłączano mu mikrofon. Sprawdziliśmy, że to nigdy jednak się nie zdarzyło.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną