Kraj

Proces o śmierć ojca Ziobry. Prokurator i rodzina Ziobrów chcą wyłączenia sędzi

Żaden prokurator generalny nie miał w swoim ręku aż tylu narzędzi co Zbigniew Ziobro. Żaden prokurator generalny nie miał w swoim ręku aż tylu narzędzi co Zbigniew Ziobro. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie sędzi prowadzącej proces dotyczący śmierci ojca Zbigniewa Ziobry. Jeden z adwokatów komentuje: takie rzeczy nie działy się nawet za komuny. Prokurator chce wyłączenia sędzi z procesu.

We wtorek prokurator Paweł Baca, który włączył się do procesu po stronie rodziny Ziobrów, złożył wniosek o wyłączenie z procesu sędzi Agnieszki Pilarczyk.

„Po wczorajszych informacjach jestem zmuszony złożyć taki wniosek” – powiedział prok. Baca. Chodziło mu o wszczęcie śledztwa przez prokuraturę katowicką w sprawie nadużycia uprawnień przez sędzię Agnieszką Pilarczyk dotyczących wysokości kosztów opinii biegłych. „Jest pan zmuszony, by taki wniosek złożyć, czy po prostu chce pan to zrobić?” – dopytywała sędzia Agnieszka Pilarczyk.

„Chcę i składam” – odpowiedział prokurator. Wniosek o wyłączenie sędzi złożyli też matka Zbigniewa Ziobry, jego brat Witold Ziobro i pełnomocnik ministra sprawiedliwości, nieobecnego na rozprawie. Prok. Baca wnioskował także o przekazanie sprawy do rozpoznania przez inny sąd równorzędny, wyłączając sądy krakowskie. Wnioski złożono tuż przed tym, gdy sędzia Agnieszka Pilarczyk zapowiedziała przejście do zamknięcia przewodu sądowego. Do czasu rozpoznania tych wniosków sędzia ogłosiła przerwę w rozprawie do 10 lutego. 

Mocne oświadczenie obrońców

Obrońcy lekarzy oskarżonych w sprawie śmierci Jerzego Ziobro sprzeciwiali się wnioskowi prokuratora i bardo krytycznie odnieśli się do działań prokuratury katowickiej w sprawie sędzi.

Adwokat Krzysztof Bachmiński, mówił, że to, co dzieje się w sali rozpraw, jest powtórką z czasów PRL: „Wiele razy broniłem w procesach politycznych i teraz mam poczucie déjà vu”. „Wyrażam głęboki sprzeciw przeciwko ingerencji organów ścigania w proces sądowy. Chciałbym zachować szacunek dla mojej pracy, dla prawa i dla sądu. To, czego świadkiem byliśmy w dniu dzisiejszym, każe mi wyrazić ten głęboki sprzeciw” – mówił obrońca Zbigniew Kubicki. Mocne oświadczenie wygłosił też w sali rozpraw adwokat prof. Jan Widacki: „Państwo, w którym prokuratura sprawuje nadzór nad niezależnym sądem, staje się państwem niebezpiecznym dla obywateli”. Prof. Piotr Kardas podkreślał, że w całej praktyce zawodowej, a jest adwokatem od 17 lat, nie spotkał się z tym, aby prokurator składał wniosek o wyłączenie sędziego.

Sprawa sędzi Agnieszki Pilarczyk

Śledztwo w sprawie sędzi Agnieszki Pilarczyk Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła 3 lutego. Komunikat na ten temat ukazał się w poniedziałek (6 lutego), kiedy przed Sądem Rejonowym w Krakowie odbywała się rozprawa sądowa przeciwko czterem lekarzom oskarżanym przez rodzinę Ziobrów. Sprawę tę prowadzi właśnie sędzia Agnieszka Pilarczyk. – To jest ewidentne wywieranie wpływu na sędziego w toku postępowania sądowego przez prokuraturę i nadzorującego jej pracę ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. To tym bardziej bulwersujące, że dotyczy sprawy sądowej, w której oskarżycielem jest sam Ziobro i jego najbliższa rodzina – mówi jeden z krakowskich adwokatów. – Takie rzeczy nie działy się nawet za komuny.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, jego matka Krystyna i brat Witold od ponad 10 lat próbują udowodnić, że Jerzy Ziobro zmarł w szpitalu w wyniku błędów lekarzy. Pod doniesieniem na sędzię Pilarczyk podpisała się Krystyna Kornicka-Ziobro, matka ministra sprawiedliwości. Śledztwo wszczęto na podstawie art. 231 par. 1 kodeksu karnego. Przepis ten stanowi, że „funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Chodzi o to, że sędzia Pilarczyk zleciła przygotowanie uzupełniającej opinii biegłych w procesie dotyczącym leczenia ojca Ziobry. Do tego zresztą zobowiązał ją Sąd Najwyższy. Śledztwo w sprawie Pilarczyk dotyczy tego, że sędzia zgodziła się na zawyżone – zdaniem prokuratury i Ziobrów – wynagrodzenie dla biegłych.

W komunikacie prokuratury o wszczęciu śledztwa przeciwko Pilarczyk czytamy, że „jedną z przesłanek do wszczęcia śledztwa była decyzja Sądu Odwoławczego – Sądu Okręgowego w Krakowie, który podzielił ocenę występującego w procesie sądowym (po stronie Ziobrów – red.) prokuratora, że koszty tej opinii w wysokości 372 tysięcy złotych, za liczącą 23 strony właściwej opinii ekspertyzę uzupełniającą są niewspółmierne do czasu i nakładu pracy biegłych”.

Sąd 27 stycznia rzeczywiście uznał, że sędzia Pilarczyk zbyt pochopnie zaakceptowała koszty opinii dodatkowej. Wskazał przykład biegłego z tego zespołu, który w prokuratorskim śledztwie stwierdził, że do opracowania jego części opinii wystarczyłoby 60 godzin, a w rachunku dla sądu figurowało 80 godzin. „Skoro w jednym przypadku są takie rozbieżności, trzeba sprawdzić, czy w przypadku innych też ich nie ma”.

Nie jest jednak prawdą, co czytamy w komunikacie prokuratury katowickiej, że sąd odwoławczy „podzielił ocenę prokuratora, że koszty tej opinii (…) są niewspółmierne do czasu i nakładu pracy biegłych”. Raczej polecił sędzi Pilarczyk, aby raz jeszcze przeanalizowała koszty tej opinii, a nie stwierdził, że była ona za droga.

W poniedziałek na rozprawie sądowej prokurator Paweł Baca oddelegowany do tej sprawy z Prokuratury Krajowej mówił, że „istnieje prawdopodobieństwo, że opracowanie opinii może być równie nierzetelne jak rozliczenie jej kosztów”. Prokurator, tak jak rodzina Ziobrów, chce zdeprecjonować biegłych i ich opinie. A trzeba podkreślić, że opinie te, wydane na zlecenie sądu, są korzystne dla lekarzy, których oskarża rodzina i prokurator.

Skąd takie koszty opinii biegłych?

Katowiccy śledczy piszą też w komunikacie, że chodzi im o „ustalenie, w jakich okolicznościach doszło do kompletowania składu osobowego biegłych, mających wydać uzupełniającą opinię”, oraz „przyznania przez sąd rażąco wysokiej skali kosztów” tej opinii. Uzasadniają, że rachunek za tę opinię uzupełniającą znacząco przekraczał koszty ekspertyzy głównej.

Podstawowa opinia biegłych (przygotowana na zlecenie prokuratury w Ostrowcu Świętokrzyskim, na postawie której umorzono śledztwo przeciwko lekarzom) kosztowała 291 tys zł. Ta uzupełniająca, zamówiona u tego samego zespołu biegłych przez sędzię Pilarczyk, była droższa o 81 tys. zł.

Nie jest więc prawdą, że aż tak znacząco przekraczała koszty tej podstawowej opinii. Śledczy powołują się na to, że ta najdroższa ich zdaniem w historii polskiego sądownictwa opina ma zaledwie 23 strony. Jednak to nie liczbą stron mierzy się wartość takiej ekspertyzy, ale wkładem pracy włożonym w jej przygotowanie. Z sądowych akt sprawy, które czytaliśmy, wynika, że do wydania tej uzupełniającej ekspertyzy sędzia Pilarczyk przesłała 15 biegłym: 770 stron akt sądowych, do tego kilka tomów akt prokuratorskich i pudło dowodów rzeczowych (w tym książki raportów dotyczących leków, zakresy obowiązków personelu i regulaminy ze szpitala, w którym był leczony Jerzy Ziobro).

Co dalej z sędzią Pilarczyk?

Na poniedziałkowej rozprawie, w której uczestniczyliśmy, sędzia Pilarczyk podkreśliła, że zmierza do zamknięcia przewodu sądowego. Zwróciła też uwagę prokuratorowi i oskarżycielom posiłkowym, że składając kolejne wnioski dowodowe, dążą do przedłużenia procesu.  Śledztwo w sprawie sędzi, o którym poinformowała w poniedziałek katowicka prokuratura, nie jest przeszkodą, by sędzia Pilarczyk zamknęła sprawę i wydała wyrok.

Na razie toczy się postępowanie w jej sprawie, a jeśli prokurator będzie chciał jej postawić zarzuty, to najpierw musi zwrócić się do rzecznika dyscypliny o odebranie jej immunitetu. Jeśli sędzia Pilarczyk usłyszy zarzut, to będzie od tej sprawy odsunięta.

Ziobrowie już dwukrotnie próbowali wyłączyć ją ze sprawy, ale bezskutecznie. W grudniu prokurator 2016 r. chciał ją przesłuchać na okoliczność śledztwa w sprawie zawyżonych kosztów opinii biegłych. To ewenement, aby przesłuchiwać sędziego w śledztwie, które ma związek ze sprawą sądową, którą prowadzi. Sędzia Pilarczyk odmówiła składania zeznań. Jeśliby je złożyła i wyraziła w nich swoją opinię o sprawie, to mogłoby być podstawą do wyłączenia jej z procesu.

Emocje w sali rozpraw

Prokurator Baca zarzucił w poniedziałek sędzi Agnieszce Pilarczyk, że wyznaczyła odległy termin rozprawy, bo aż po upływie ośmiu miesięcy od wpłynięcia opinii uzupełniającej. Sędzia odpowiedziała, że termin został wyznaczony po odebraniu od wszystkich stron oświadczeń na temat opinii. Dodała też, że wyznaczyła termin rozprawy, mając na względzie to, że stroną oskarżającą w tym procesie jest Prokurator Generalny i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, a więc „osoba, która musiała z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem wiedzieć o rozprawie, aby miała możliwość zaplanować na niej swoją obecność”.

Sprawa budzi spore emocje w sali rozpraw. Sędzia wskazała dziś „z ubolewaniem, że po raz pierwszy spotyka się z sytuacją, w której prokurator jako rzecznik interesu sprawiedliwości krytykuje do protokołu sąd za treść wydanych postanowień i krytykuje je w formie swojego oświadczenia”.

W 2015 roku, na konwencji PiS w Katowicach, Zbigniew Ziobro w mocnych słowach krytykował sędziów. Jak pisaliśmy w POLITYCE, Ziobro mówił: „Musimy znaleźć sposób, aby z niektórymi z nich porozmawiać inaczej, za ich chamstwo i butę”. I wymienił kilku z nazwiska, w tym sędzię Agnieszkę Pilarczyk. Dodał wtedy, że sędzia źle prowadzi proces w sprawie śmierci jego ojca. 

Pewne jest, że jeszcze żaden Prokurator Generalny nie miał w swoim ręku aż tylu narzędzi co Zbigniew Ziobro, aby zgodnie z ustanowionym przez siebie prawem wpływać na sądowy bieg własnej sprawy.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rzeź ptaków

Co roku myśliwi zabijają około 200 tys. ptaków. Wyłącznie dla własnej rozrywki. Żadnych innych powodów polowania na ptaki nie ma.

Joanna Podgórska
05.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną