Wypadek z udziałem Beaty Szydło w Oświęcimiu. Premier z potłuczeniami
Auto wjechało w kolumnę rządową z drogi podporządkowanej.
Beata Szydło
Flickr CC by 2.0

Beata Szydło

Do wypadku doszło w piątek (10 grudnia) wczesnym wieczorem w Oświęcimiu w okolicach dworca PKP. W kolumnie rządowej jechały trzy samochody. Limuzyna wioząca premier Szydło jechała w środku. Kolumna usiłowała wyprzedzić fiata seicento. Kierowca przepuścił pierwszy samochód, po czym zaczął skręcać w lewo i uderzył w drugie rządowe auto.

Dwóch funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu odniosło obrażenia, premier Beata Szydło ma potłuczenia.

Rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Ciarka podał w TVP Info więcej szczegółów: „Kiedy pojazdy kolumny rządowej poruszały się tą drogą, nagle kierujący fiatem seicento, nie upewniając się, zaczął wykonywać skręt w lewo, czym doprowadził do zderzenia [samochodu], którym poruszała się pani premier”. Seatem kierował 21-latek, trzeźwy w momencie wypadku.

Kierowca samochodu rządowego został zabrany do szpitala. Ciarka dodaje: „Również – to jest rutynowe działanie – karetka pogotowia zabrała panią premier. Nawet gdyby obrażenia nie były widoczne, zawsze, zgodnie z procedurą, premier musi być zabrana natychmiast na badania”.

Rzecznik rządu Rafał Bochenek potwierdził że premier przechodzi rutynowe badania i nic poważnego jej nie zagraża. Trafiła na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Oświęcimiu, dalsze badanie są prowadzone w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie (do stolicy została przetransportowana śmigłowcem). Andrzej Jakubowski z oświęcimskiego szpitala informował, że szefowa rządu jest „w dobrym stanie ogólnym”.

Kolumna rządowa jechała na sygnałach uprzywilejowania. Członkowie rządu jechali samochodami audi A8. Okoliczności wypadku badają małopolscy policjanci, prokuratura oraz ABW. 

Kolejny wypadek z udziałem kolumny rządowej

To kolejny wypadek z udziałem kolumny rządowej. W styczniu w drodze powrotnej z Torunia doszło do incydentu z udziałem kolumny ministra Macierewicza. W wypadku uczestniczyło siedem samochodów i lawety. Szef resortu obrony jechał jednym z dwóch wozów Żandarmerii Wojskowej.

Trasę chciał pokonać jak najszybciej (do Torunia dojechał w godzinę i 4 minut, droga powrotna zajęła już więcej czasu – ze względu na okoliczności wypadku). Chwalił wręcz ochronę za sprawny transport.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną