Bezinformacja

Urlopowany rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz potrzebował aż tygodnia, żeby uświadomić sobie, że nazywając przygotowaną przez siebie stronę internetową „dezinformacja.net”, niechcący ujawnił prawdę o samym przedsięwzięciu. A ponieważ mówienie prawdy absolutnie nie leży w jego emploi, no i z pewnością nie pasuje do zadań, jakie postawił przed nim jego bezpośredni i jedyny zwierzchnik, już po tygodniu funkcjonowania nieliczne umieszczone na stronie materiały zostały zastąpione planszą głoszącą: „Bardzo dziękujemy za zainteresowanie tematyką dezinformacji w Polsce.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj