Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Do przyjaciół Ukraińców

Ziemowit Szczerek wraca do trudnych relacji polsko-ukraińskich

Polityka
Dał nam przykład Putin, jak się odnosić do siebie mamy? – autor tekstu o filmie „Wołyń” odpowiada na głosy krytyki z Ukrainy.

Wchodzę któregoś dnia w internet – a tam się Jurij Andruchowycz wyzłośliwia, że niby go od nacjonalistów wyzywam, bo mu się film „Wołyń” nie podobał. I pan Andrij Pawłyszyn z „Lwiwskiej Hazety” też nade mną ręce załamał: niby taki ze Szczerka funfel Ukrainy, a się nad „Wołyniem” filmem apologetycznie wywzniaśla. A wszystko to dlatego, że w eseju na temat filmu „Wołyń”, który POLITYKA dołączyła do swojego numeru, ośmieliłem się nie wpaść w wojenne tarabanienie pod tytułem „zdrada Smarzowskiego” i nie pytałem, oburzony, „ileż to Smarzowski srebrników z Moskwy wziął za szkalowanie Ukrainy”.

No cóż, nie wpadłem, bo – mimo wszystko – nie uważam, że w sprawie „Wołynia” mamy do czynienia ze złowrogimi siłami zła z jednej strony i z błyszczącymi siłami zła z drugiej. Starałem się zwrócić uwagę na złożoność problemu. Na fakt – z mojej perspektywy najważniejszy – że to, co Polacy próbują za pomocą „Wołynia” Ukraińcom pokazać, czyli potworność całej tej zbrodni, na Ukrainie wywołuje oburzenie: „jak można tak epatować!”. W Polaku – tak wygląda schemat – na takie ukraińskie dictum z miejsca budzi się jasna cholera: „To trzeba było tak nie mordować!”. A w Ukraińcu – wiadomo: „A to ja mordowałem?! A poza tym – trzeba było się tak nie wozić po Ukrainie jak paniska, cerkwi nie burzyć, ludzi nie prześladować, toby was ludzie nie nienawidzili!

Polityka 15.2017 (3106) z dnia 11.04.2017; Polemika; s. 110
Oryginalny tytuł tekstu: "Do przyjaciół Ukraińców"
Reklama