Unia według ministra Szczerskiego

Mieć i nie być
Poczucie obcości wobec Zachodu to bez wątpienia najważniejsze źródło kłopotów ministra Szczerskiego i całego PiS z dzisiejszą Unią. Ale cenią płynące z niej korzyści.
Dla znakomitej większości obywateli UE, często bardzo krytycznych wobec Brukseli, dzisiejsza Unia nie jest wcale lewacką utopią europejską, lecz naturalnym i niezbędnym uwarunkowaniem.
Mirosław Gryń/Polityka

Dla znakomitej większości obywateli UE, często bardzo krytycznych wobec Brukseli, dzisiejsza Unia nie jest wcale lewacką utopią europejską, lecz naturalnym i niezbędnym uwarunkowaniem.

Jedno z pytań najczęściej zadawanych przez zagranicznych obserwatorów dotyczy tego, czy poczynania rządu PiS na arenie europejskiej są wyrazem jakiejś strategii czy też bardziej emocjonalnych niż racjonalnych reakcji na pojawiające się problemy. Powodów takich wątpliwości nie trzeba tłumaczyć, zaś rozwiać je jest trudno nawet tym, którzy uważnie śledzą perypetie rządu na brukselskich salonach. W sukurs podejmującym ten wysiłek idzie Krzysztof Szczerski, od niedawna szef gabinetu politycznego Prezydenta RP, a zarazem czołowy głos PiS w sprawach międzynarodowych.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj