Fala dymisji w policji po śmierci 25-latka na komisariacie. Ale to nie zamyka sprawy
Wydarzenia nabrały tempa. Sypią się dymisje i popiół na głowy. Dziwnym trafem jednak nie na własne, ale cudze. W myśl starej kelnerskiej zasady: to nie ja, to kolega.
Wydarzenia nabrały tempa. Sypią się dymisje i popiół na głowy.
TVN/•

Wydarzenia nabrały tempa. Sypią się dymisje i popiół na głowy.

Odwołano komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu, jego zastępcę oraz komendantów miejskich, byłego i aktualnego. Minister zażądał wydalenia ze służby policjanta używającego paralizatora i jego słowo ciałem się stało – komendant główny wdrożył odpowiednią procedurę. Zaprotestował NSZZ Policjantów: to nie minister ma prawo decydować o zwolnieniu z pracy policjanta, ale przełożeni funkcjonariusza. I nie po roku od wydarzenia, ale natychmiast po zbadaniu sprawy. Reakcja powinna być szybka i stanowcza.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną