MON kupił Boeingi bezprawnie. To nie koniec sprawy
Po wczorajszym wyroku zapanowała dziwna sytuacja: sąd uznał zakup Boeingów z wolnej ręki za bezprawny, ale mimo to umowa jest ważna.
Opozycja dostała do ręki mocniejszy argument na rzecz „największej afery Antoniego Macierewicza”.
EU2016 SK/Flickr CC by 2.0

Opozycja dostała do ręki mocniejszy argument na rzecz „największej afery Antoniego Macierewicza”.

Opozycja dostała do ręki mocniejszy argument na rzecz „największej afery Antoniego Macierewicza”. MON przegrał batalię o oczyszczenie z zarzutu naruszenia prawa przy zawieraniu wartej 2,5 mld zł (z VAT) transakcji. Resort odwołał się do sądu okręgowego od kwietniowego orzeczenia Krajowej Izby Odwoławczej – organu kontrolującego prawidłowość zamówień publicznych – która stwierdziła, że zakup z wolnej ręki trzech Boeingów 737 w konfiguracji VIP był bezprawny.

KIO nie wstrzymała jednak możliwości zawarcia umowy w ostatnim możliwym terminie, 31 marca, uznając racje resortu, iż przepadłyby zarezerwowane na ten cel fundusze budżetowe. Do sądu poszedł jednak zarówno MON – po oddalenie zarzutu złamania prawa – jak i brytyjska firma The Jet Business International, mogąca dostarczyć samoloty na zamówienie rządu, która poczuła się pokrzywdzona faktem utrzymania w mocy umowy z Boeingiem.

„wSieci” kreuje negatywną atmosferę

Najciekawsze jest jednak to, że owa firma swoją skargę wycofała, co w świetle treści wyroku mogło uratować zakup Boeingów przed unieważnieniem. Jak wyjaśniał w „DGP” mecenas Przemysław Wierzbicki, pełnomocnik Brytyjczyków, powodem była negatywna atmosfera wokół firmy, wykreowana m.in. przez publikacje na portalu Niezależna.pl i w tygodniku „wSieci”, które miały sugerować, że The Jet Business International jest narzędziem rosyjskich służb knującym w Polsce spisek.

Od strony handlowej przeważyło przekonanie, że sądowy sukces byłby biznesową porażką, przekreślającą w najbliższym czasie jakiekolwiek szanse na sprzedaż czegokolwiek polskiemu rządowi. Wobec wycofania skargi sąd nie mógł uznać umowy za nieważną, choć mecenas Wierzbicki przyznaje, że sprawa mogła tak właśnie się skończyć, gdyby wniosek pozostał na wokandzie. Mecenas zresztą odczuł osobiście swoje zaangażowanie w sprawę, bo skargę na jego działania złożył do Rady Adwokackiej wiceminister Bartosz Kownacki, również adwokat i kolega ze studiów Wierzbickiego.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną