Podręczne nas nie uratują
Podręczne nie uratują naszej ziemi, bo – jak powiedział prezydent Francji – nie ma „planety B”.

Podręczne powitały Trumpa. Stały w czerwonych szatach i białych czepkach tuż obok placu, na którym przemawiał. Kobiety odgradzał szpaler policji. Gdyby nie on, z pewnością zostałyby zaatakowane przez tłum zwolenników twardej ręki. Zwieziono ludzi z całej Polski. Można ich potem było zobaczyć, jak krążą po ulicach, robiąc sobie zdjęcia przy zabytkach, lub nerwowo sprawdzają adresy na mapie. Wyborcy obecnie rządzącej partii w Polsce kochają prezydenta Ameryki. Przede wszystkim dlatego, że jest bogaty.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną