Mateusz Kijowski odchodzi z KOD. Był twarzą pierwszej obywatelskiej rewolucji
Odróżniał się hipsterskim stylem bycia od polityków garniturowych.
Mateusz Kijowski był pierwszym liderem KOD.
Grazyna Myslinska/Forum

Mateusz Kijowski był pierwszym liderem KOD.

Mateusz Kijowski odchodzi z KOD. Dziś Polska żyje innymi wydarzeniami, ale sam Kijowski miał udział w procesie, który doprowadził do narodzin obecnego ruchu obywatelskiego w obronie demokratycznego państwa prawa. Tych zasług nie należy pomniejszać.

Stanął na czele pierwszej fali sprzeciwu wobec niszczenia Trybunału Konstytucyjnego. W tym bardzo trudnym okresie pomógł konsolidować się opozycji parlamentarnej i popierającej ją części społeczeństwa. Stał się twarzą tej pierwszej fali obywatelskiej rewolucji.

Kijowski nie chciał być politykiem

Odróżniał się hipsterskim stylem bycia od polityków garniturowych. Podkreślał, że nie zamierza być politykiem i robić polityki w KOD, tylko stać na straży wartości demokratycznych. Brzmiało to świeżo, ale młodych jeszcze nie przyciągnęło, choć już wtedy Kijowski i inni liderzy KOD mówili o zagrożeniach dla demokracji i wolności osobistej ze strony nowej władzy.

Upadek Kijowskiego zaczął się od ujawnienia faktów świadczących o tym, że nie dochował należytej pilności, by jego działania finansowe były całkowicie przejrzyste. Lider obywatelski musi być czysty jak łza. Tego wymaga jego rola publiczna.

Kijowski pośrednio to przyznał, rezygnując z kandydowania w wyborach na szefa KOD. Dostrzegł, że stał się problemem i obciążeniem, ułatwiającym propagandowe ataki prawicy na KOD. To była słuszna decyzja. Szkoda, że Kijowski od razu potem nie poszedł sam z własnej woli na urlop od publicznego działania i wdał się w rozgrywki i utarczki ze środowiskiem KOD. To dodatkowo osłabiło stowarzyszenie, podrywając jego wiarygodność i demobilizując jego członków i sympatyków. Szanującemu się i szanowanemu liderowi do takich rzeczy ręki przykładać nie wolno.

Występując z KOD, Kijowski zarzucił jego obecnemu przywództwu, że odeszło do manifestu KOD z listopada 2015 r. Brzmi to jednak nieprzekonująco, bo nowy przywódca, Krzysztof Łoziński, stara się ratować dorobek KOD, niewywołujących zniechęcających podziałów, kłótni i sporów.

KOD prawdopodobnie nie odzyska już takiego zaufania i nie będzie budził takich nadziei, jak działo się to w 2016 r. Być może jego misja jest spełniona i roztopi się teraz w nowym ruchu obywatelskim. Komu jednak leży na sercu obrona polskiej demokracji konstytucyjnej, zachowa w pamięci KOD i Mateusza Kijowskiego jako jego pierwszego lidera.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną