Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Hamilton (1934-2017)

Hamilton (1934-2017) Hamilton (1934-2017) Tadeusz Późniak / Polityka

Puste miejsce – tak nazwał jeden ze zbiorów felietonów. Dziś miejsce naprawdę jest puste, obwiedzione czarną ramką żałoby. Przypomina, kim był Jan Zbigniew Słojewski posługujący się pseudonimem Hamilton. Dlaczego wybrał ten pseudonim? – Żeby było łatwiej o popularność w krajach anglosaskich. – Ale nie tłumaczą? – Nie, nawet na rumuński.

Często ironizował na swój temat. Postarzał się, udawał rozmówcę Żeromskiego, przyjaciela Wieniawy, z którym odbywał rajdy po knajpach Dwudziestolecia. Nawet z Panem Bogiem wdawał się w teologiczne spory. „Lubię czytać listy świętego Pawła – zwracał się do czytelników. – Jest w nich podmuch wielkich czasów i wielkiej indywidualności. I jest w nich ta odrobina demagogicznego podniesienia głosu, bez którego nie ma publicystyki wielkiej”.

A jaka była publicystyka Hamiltona obecna na łamach „Nowej Kultury”, „Współczesności”, POLITYKI? – bo do POLITYKI także trafił, tym razem jako Ham. Jako felietonista nie zostawiał suchej nitki na tych, których przejrzał jako koniunkturalistów i blagierów. Znowu odwoływał się do najwyższego z autorytetów: „Gdy myślę o niektórych z tych, którzy wierzą we mnie, to przestaję wierzyć w człowieka – powiedział Pan B. z gorzkim uśmiechem, był to uśmiech niesamowity, ale ani opisać, ani namalować go nie można, bo to nie był uśmiech ludzki, zresztą słowo uśmiech jest tu zaledwie niezdarną analogią. – Przecież oni twierdzą, że Pan ich stworzył. – Pan w to wierzy? Stworzyłem może pana, ich stworzyła ewolucja. Zresztą – czy pan jest pewien, że oni istnieją. Bardzo w to wątpię”.

Omijał tematy schlebiające władzy. I tak gryzł się dostatecznie tym, że pracuje w tygodniku Janusza Wilhelmiego.

Polityka 33.2017 (3123) z dnia 15.08.2017; Do i od redakcji; s. 98
Reklama