Kraj

Zwykli ludzie w końcu świata

Krajobraz po klęsce na północy Polski

Zniszczony las w Rytlu Zniszczony las w Rytlu Stanisław Ciok / Polityka
Piątego dnia po końcu świata do sąsiada we wsi Nadolna Karczma powrócił sygnał tv – to poszło się zobaczyć, co słychać. Akurat ministrowie perswadowali, że rząd zwalczył główne skutki nawałnicy, a kto mówi inaczej, ten ma złą wolę. Bez słowa wyłączyło się telewizor i wróciło do pracy przy łataniu dachów, bo znowu zbierało się na deszcz.
Wiatrołomy nad BrdąStanisław Ciok/Polityka Wiatrołomy nad Brdą

Na wiatrołomach pod Rytlem ludzie mówią, że politykę mają w dupie. Interesuje ich benzyna do pił łańcuchowych, woda butelkowana, kawa siekiera w termosie, napoje energetyki, kanapki, kartoflanka i grochówka na boczku robiona przez wolontariuszy w społecznych sztabach pomocowych. A głównie, żeby się nie psuł sprzęt i żeby była siła. Po dniach cięcia i przeciągania drzew w uszach zostaje warkot pił, ramiona są sztywne, z bólu nie da się spać.

Wszystko, co mają, jest dostane od prywatnych ludzi.

Polityka 34.2017 (3124) z dnia 22.08.2017; Na własne oczy; s. 92
Oryginalny tytuł tekstu: "Zwykli ludzie w końcu świata"

Czytaj także

Ja My Oni

Kryzysowe relacje dzieci z rodzicami

Prof. dr hab. Katarzyna Schier o tym, jak polska historia wpływa na polskie rodziny.

Katarzyna Czarnecka
06.05.2020