Krajobraz po klęsce na północy Polski

Zwykli ludzie w końcu świata
Piątego dnia po końcu świata do sąsiada we wsi Nadolna Karczma powrócił sygnał tv – to poszło się zobaczyć, co słychać. Akurat ministrowie perswadowali, że rząd zwalczył główne skutki nawałnicy, a kto mówi inaczej, ten ma złą wolę. Bez słowa wyłączyło się telewizor i wróciło do pracy przy łataniu dachów, bo znowu zbierało się na deszcz.
Zniszczony las w Rytlu
Stanisław Ciok/Polityka

Zniszczony las w Rytlu

Na wiatrołomach pod Rytlem ludzie mówią, że politykę mają w dupie. Interesuje ich benzyna do pił łańcuchowych, woda butelkowana, kawa siekiera w termosie, napoje energetyki, kanapki, kartoflanka i grochówka na boczku robiona przez wolontariuszy w społecznych sztabach pomocowych. A głównie, żeby się nie psuł sprzęt i żeby była siła. Po dniach cięcia i przeciągania drzew w uszach zostaje warkot pił, ramiona są sztywne, z bólu nie da się spać.

Wszystko, co mają, jest dostane od prywatnych ludzi.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj