Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Łamanie odwołaniem

Czy filmowcy pójdą na wojnę z PiS

Wyraźny sprzeciw środowiska przeciwko burzeniu autonomii PISF świadczy, że władza będzie musiała wziąć głos filmowców pod uwagę.

Decyzja o zdymisjonowaniu szefowej PISF Magdaleny Sroki podjęta przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego wywołała szok i oburzenie sporej części środowiska filmowego. List otwarty protestujący przeciw odwołaniu, napisany w imieniu organizacji i stowarzyszeń filmowych, podpisało kilkaset osób. Nikt nie ma wątpliwości, że chodzi o stworzenie odpowiedniej przestrzeni dla realizacji polityki kulturalnej „dobrej zmiany”. A filmowcy są chyba najlepiej zorganizowaną i samodzielną grupą artystyczną – 12 lat temu wywalczyli nową ustawę o kinematografii i doprowadzili do powstania PISF właśnie po to, by zachować samorządność, wolność od nacisków ze strony państwa i rynku.

Pretekstem do usunięcia Magdaleny Sroki ze stanowiska był niefortunny i narażający na szwank wizerunek Polski list do Christophera J. Dodda, prezesa Stowarzyszenia Amerykańskich Producentów Filmowych. Na szczęście Sroka szybko się z niego wycofała, publikując specjalne oświadczenie. Złożyła je również przed Radą PISF, która wyjaśnienie przyjęła. Jednak zdaniem MKiDN dyrektorka PISF, podpisując list, naruszyła podstawowe obowiązki na zajmowanym stanowisku oraz przepisy prawa – choć nie sprecyzowano, jakie konkretnie. W wywiadzie dla Radia ZET wiceminister Jarosław Sellin powoływał się na przepis, który mówi, że „jak jest utrata zaufania, to minister ma prawo taką decyzję podjąć”. Tymczasem ustawa o kinematografii nie przewiduje takich okoliczności odwołania. W jej świetle można dymisję Sroki uznać za działanie bezprawne, mające na celu złamanie i zastraszenie środowiska.

Wyraźny sprzeciw środowiska przeciwko burzeniu autonomii PISF świadczy, że władza będzie musiała wziąć głos filmowców pod uwagę. Choćby z tego powodu, że – jak trzeźwo skomentował Paweł Pawlikowski – „nie ma zbyt wielu twórców, którzy chcieliby uprawiać narodowy realizm”.

Polityka 42.2017 (3132) z dnia 17.10.2017; Komentarze; s. 6
Oryginalny tytuł tekstu: "Łamanie odwołaniem"
Reklama