Gdzie się podziało 2 proc. PKB na wojsko? Skok wydatów tylko na papierze
Polska miała wydawać na obronność 2 proc. PKB, ale w przyszłym roku nie wyda, bo część budżetu MON nie ma związku z wojskiem. Wiarygodność kraju doznała uszczerbku.
Ewidentnie słabnący politycznie Antoni Macierewicz być może nie był w stanie się obronić i musiał zaakceptować kreatywną księgowość.
MON/Flickr CC by 2.0

Ewidentnie słabnący politycznie Antoni Macierewicz być może nie był w stanie się obronić i musiał zaakceptować kreatywną księgowość.

A jeszcze niedawno było tak pięknie. Minister obrony uroczyście kiwał głową, kiedy prezydent uroczyście podpisał ustawę, której założenia natychmiast obiegły światowe agencje. Polska będzie po USA rekordzistą wydatków obronnych w NATO! – krzyczały nagłówki. Już teraz wydaje 2 proc. PKB na wojsko – a będzie nawet 2,5!

W roku 2018 po raz pierwszy w historii budżet MON przekroczy 40 mld złotych – to prawda i spore osiągnięcie. Polskie wydatki na obronę narodową liczone razem z tymi poza budżetem MON mają być jeszcze większe, sięgając 41,14 mld. Polska już jakiś czas temu z dumą ogłosiła światu, a przede wszystkim NATO i prezydentowi USA, że spełnia wymóg ponoszenia wydatków obronnych na poziomie 2 proc. PKB liczonego od PKB przewidzianego na bieżący rok budżetowy.

Ile tak naprawdę Polska wydaje na wojsko?

Tyle że z budżetu MON wynika, że to nie całkiem prawda. Wskutek zabiegów, które trudno nazwać inaczej niż kreatywną księgowością, w funduszu resortu znalazły się spore kwoty przeznaczone na dwa programy innych ministerstw. Po ich odjęciu polskie wydatki obronne spadają nieznacznie poniżej 2 proc. PKB, do 1,98 proc. Z ponad 41 miliardów sumy wydatków obronnych na programy realizowane przez MSWiA (na modernizację policji, straży pożarnej, straży granicznej i BOR) i Ministerstwo Zdrowia (na szkolenie pilotów LPR) odchodzi niecałe 440 milionów, czyli nieco ponad 1 proc. (duże liczby zaokrąglam do dziesiątek milionów). Gdy odjąć fundusz ekstra na zakup samolotów VIP (800 mln) – dorzucony w zeszłym roku do wydatków modernizacyjnych, choć w istocie niemający charakteru zbrojeniowego – nakłady na obronność spadają jeszcze wyraźniej, do 1,94 proc.

Trzeba zastrzec, że różnice nie są wielkie. Ale statystyka jest nieubłagana i jeśli ktoś rzetelnie spojrzy na liczby, to dostrzeże, że reklamowany kilka dni wcześniej skok wydatków wojskowych jest nim tylko na papierze.

Jeśli wgłębić się w szczegóły, na przykład dotyczące modernizacji, jest jeszcze gorzej. Suma przeznaczona na realizację kluczowych 15 programów zbrojeniowych z tak zwanego PMT nie rośnie, a maleje. To zadziwiające, zwłaszcza że ogólna nominalna suma wydatków w porównaniu do roku ubiegłego rośnie aż o 10 proc. – 3,7 mld zł. A jednak na główne programy pieniędzy będzie mniej niż w tym roku, 6,7 mld. Czego więc nie będzie?

Na przykład plany przedstawione w Sejmie nie przewidują umowy na tak potrzebne śmigłowce morskie – poszukiwawczo-ratownicze z funkcją zwalczania okrętów podwodnych. Eksperci od dawna ostrzegali, że tak może się skończyć dzielenie dawnego dużego zamówienia śmigłowcowego na drobne. Teraz sam resort potwierdza niejako, że jest w stanie uporać się ledwie z zamówieniem śmigłowców dla wojsk specjalnych, marynarze muszą czekać. W TV Trwam Antoni Macierewicz przekonywał zresztą, że narrację o pierwszorzędnym znaczeniu śmigłowców narzucili Polsce dziennikarze, pod wpływem „obcych”. Zapowiadał, że Polska postawi na śmigłowce uderzeniowe. Ale dopytywany, czy w takim razie zostaną one kupione w przyszłym roku, odparł tylko: nie wiem.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną