Prof. Tomasz Nałęcz o prezydentach III RP

Co widać pod żyrandolem
Rozmowa z prof. Tomaszem Nałęczem o polskich prezydentach: od Wojciecha Jaruzelskiego do Andrzeja Dudy.
Prof. Tomasz Nałęcz
Leszek Zych/Polityka

Prof. Tomasz Nałęcz

Wiesław Władyka: – Panie profesorze, napisał pan książkę o prezydentach III RP. Ustalmy więc, jakie miał pan – przecież jako aktywny polityk lewicy – osobiste relacje z każdym z nich, bo że z Bronisławem Komorowskim dobre, to pamiętamy.
Tomasz Nałęcz: – Nie ukrywam, że znałem wszystkich prezydentów poza obecnym. Aczkolwiek Wojciecha Jaruzelskiego poznałem osobiście pod koniec jego życia. Z Lechem Wałęsą było tak, że gdy byłem posłem w latach 1993–95, pracowałem w komisji obrony narodowej i zdaje się, że z powodu mojej aktywności w tzw. sprawie drawskiej prezydent mnie zauważył, bo mu zalazłem za skórę. Mówił o mnie z imienia i nazwiska, co było doprawdy wyróżnieniem, jako że tak normalnie to pamiętał wyłącznie ludzi ze swojego otoczenia. Z Aleksandrem Kwaśniewskim znaliśmy się dobrze z okresu rozwiązywania PZPR i potem z działalności w SdRP. Kiedy wylądowałem w Unii Pracy, drogi nasze się rozeszły. Na tyle, że w 1995 r. nie poparłem kandydatury Kwaśniewskiego, ale prof. Tadeusza Zielińskiego, jak cała moja partia. Miał o to nawet do mnie pretensję, choć też mi przy jakiejś okazji powiedział, że co prawda ma dobrą pamięć, ale nie jest pamiętliwy.

No i Lech Kaczyński.
Braci Kaczyńskich poznałem w Sejmie, zresztą jako wicemarszałek Sejmu stosowałem wobec nich taryfę ulgową i pozwalałem im przekraczać wyznaczony czas na wystąpienia. Szanowałem ich klasę, choć poglądów nie podzielałem. Spotykałem obydwóch braci także w cotygodniowych audycjach w Radiu Zet u Moniki Olejnik.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj