Bezradna komisja etyki poselskiej

Etyka utyka
Sejmowa komisja etyki miała podnosić poziom debaty parlamentarnej, ale dziś nic nie znaczy. Posłowie chcą zaostrzenia kar za naganne słowa i zachowania. Ale czy PiS na to pozwoli?
Do komisji wpłynęło w tej kadencji ponad 180 wniosków, najwięcej wpływa tu skarg na posłów partii rządzącej.
Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Do komisji wpłynęło w tej kadencji ponad 180 wniosków, najwięcej wpływa tu skarg na posłów partii rządzącej.

Trwająca już dwa lata VIII kadencja Sejmu jest czasem największych politycznych konfliktów, ideologicznych podziałów i słownej agresji.
Aleksiej Witwicki/Forum

Trwająca już dwa lata VIII kadencja Sejmu jest czasem największych politycznych konfliktów, ideologicznych podziałów i słownej agresji.

Posłanka PO Monika Wielichowska prezentuje w Sejmie zdjęcie posła PiS Piotra Pyzika pokazującego posłom opozycji środkowy palec.
Adam Chełstowski/Forum

Posłanka PO Monika Wielichowska prezentuje w Sejmie zdjęcie posła PiS Piotra Pyzika pokazującego posłom opozycji środkowy palec.

audio

AudioPolityka Anna Dąbrowska - Etyka utyka

Posłanka Krystyna Pawłowicz, odwołując się do Prezydium Sejmu w sprawie ukarania jej przez komisję etyki, napisała o niej, że „jest chorym dziwolągiem”, „lewicowa w swoim składzie komisja etyki stosuje swoje lewackie kryteria”, „posłów ze środowisk patriotycznych żadna etyka z lewacką większością komisji etyki nie łączy”, „czymś niezrozumiałym jest istnienie takiego czegoś, karzącego za polityczne poglądy posłów myślących inaczej” i na koniec poprosiła Prezydium Sejmu o „rozważenie zasadności istnienia w Sejmie sztucznego, nieneutralnego, lewicowo-liberalnego ciała oceniającego etykę posłów prawicy”. Włodzimierz Bernacki reprezentujący PiS w tej komisji uznał pismo za całkowicie niepotrzebne, pisane w zbyt wielkim pośpiechu. Inni poczuli się nim obrażeni. Komisja zakończyła właśnie prace nad nowym regulaminem, bo posłowie z komisji mają już dość tego, że jej pracami zainteresowani są właściwie tylko oni sami. Niektórzy posłowie kary przez nią wymierzone traktują wręcz jako powód do chwały.

Ta szczególna komisja sejmowa właśnie obchodzi 20-lecie istnienia. Jej twórcami są m.in. prof. Wiesław Chrzanowski, prof. Lech Kaczyński, wicemarszałek prof. Jacek Kurczewski, prof. Irena Lipowicz, prof. Edmund Wnuk-Lipiński. W tamtym czasie duży nacisk kładli na to, by komisja etyki była miejscem, w którym wyznacza się standardy, a nie tylko osądza posłów. Do dziś w swoim arsenale kar ma naganę, upomnienie i w najlepszym przypadku zwrócenie uwagi. Jednak i tak nie ma nawet minimalnego wpływu na podnoszenie prestiżu polskiego parlamentaryzmu.

Na ostatnim posiedzeniu komisji posłowie przyjęli projekt zmian regulaminowych, a miałyby one dotyczyć: obligowania posłów do publicznych przeprosin wygłoszonych na posiedzeniu plenarnym i to nie w oświadczeniach, na końcu, których już nikt nie słucha, ale zaraz po rozpoczęciu obrad. Tym, którzy przeprosin nie wygłoszą, automatycznie będzie obniżana dieta poselska (o ok. 1 tys. zł). Kary finansowe mają też być sankcją dla tych, którzy nie przychodzą na posiedzenia komisji i nie usprawiedliwiają nieobecności. Trwająca już dwa lata kadencja Sejmu jest czasem największych politycznych konfliktów, ideologicznych podziałów i słownej agresji. Warto więc zobaczyć, co działo się za zamkniętymi drzwiami 44 posiedzeń komisji etyki, analizując stenogramy z jej posiedzeń.

Zabijanie śmiechem

Do komisji wpłynęło w tej kadencji ponad 180 wniosków. To jedyna komisja w parlamencie, w której PiS nie ma większości. Ze względu na jej szczególny charakter każdy klub ma po jednym przedstawicielu. Wszelkie decyzje dotyczące tego, czy komisja zajmie się danym wnioskiem, jak też tego, czy i jak ukarze danego posła, zapadają większością głosów przy niezbędnym kworum. Faktem jest, że najwięcej wpływa tu skarg na posłów partii rządzącej.

Prof. Beata Łaciak z zarządu Instytutu Spraw Publicznych analizowała pracę komisji: – Niezależnie od stale pojawiających się zapewnień posłów o ich obiektywizmie, wznoszeniu się ponad partyjne spory, głosowaniu zgodnie z własnym sumieniem, trudno nie dostrzec bardzo wyraźnych różnic w ocenach poszczególnych spraw trafiających do komisji. Rzeczywiście łatwo przewidywać, kogo będą bronić, a kogo oskarżać przedstawiciele danych partii. Posłowie PiS i Kukiz’15 mają większe zrozumienie dla swoich klubowych kolegów niż dla pozostałych, podobnie jak PO i Nowoczesna są skłonne łagodniej traktować posłów ze swoich ugrupowań. Języczkiem u wagi jest poseł PSL, który często podkreśla bezstronność. Jest on w dość komfortowej sytuacji, bo przez dwa lata nie wpłynął do komisji żaden wniosek o ukaranie przedstawiciela ludowców.

Komisja bardzo łagodnie obchodziła się z prezesem PiS. Na początku kadencji rzecznikiem jego spraw był poseł Kornel Morawiecki (dziś już nie ma go w komisji). Kiedy stanęła sprawa wypowiedzi Kaczyńskiego o najgorszym sorcie Polaków i że w genach niektórych ludzi jest zdrada narodowa i donosicielstwo, Morawiecki tłumaczył, że nie ma tu dzielenia Polaków na lepszych, że wypowiedź była jedynie „jakąś niezręcznością” (komisja w głosowaniu postanowiła nie zajmować się sprawą).

Morawiecki okazał się też niezwykle wyrozumiały dla Pawła Kukiza, który na Facebooku zadedykował maszerującym w obronie demokracji swoją piosenkę „Jak ja was kurwy nienawidzę”. „To są tylko fragmenty piosenki, którą Kukiz śpiewał wiele razy” – tłumaczył. Prosił, aby artystę estradowego, osobę, której ekspresja towarzyszyła przez całe życie, której trudno się przestawić na parlament, „traktować w tej komisji nieco inaczej niż pozostałych posłów”.

Nawet cichy koalicjant Kukiza w komisji Włodzimierz Bernacki (PiS) uznał, że choć jak sam był w wojsku, to musiał używać takiego słownictwa, „ponieważ inaczej żołnierze nie rozumieliby, o czym mówię”, to jednak w przestrzeni publicznej nie są one na miejscu. Paweł Kukiz poinformował pisemnie komisję, że może i by się pojawił przed jej obliczem, ale pod warunkiem, że zrobi dla niego wyjątek i będzie obradować w jego sprawie w obecności mediów. Wniosek upadł z konkluzją Zbigniewa Sosnowskiego z PSL: „Nie róbmy cyrku, bo to prowadzi donikąd”.

Na kolejnych posiedzeniach został ukarany zwróceniem uwagi za kolejny wpis (nazwanie Nowoczesnej partią gangsterki) i naganą (słowa skierowane do działaczki organizacji HejtStop „Gdybym był na jej miejscu to też marzyłbym (marzyłabym) o imigrantach w kontekście sylwestrowej nocy”). I to były jedyne decyzje dotyczące Kukiza. „Musimy sobie zdawać sprawę, że żadne kolejne decyzje nie sprawią, że Paweł Kukiz zapała nagle do naszej komisji jakimś szczególnym uczuciem. Z pewnością tak się nie stanie” – mówił Bernacki. Pojawił się pomysł, aby Morawiecki przeprowadził z nim rozmowę wychowawczą. „Ale co ja mam mu powiedzieć? Paweł przestań z nas żartować” – pytał Morawiecki. Poseł z PiS przyznał mu rację, bo „Kukiz zabiłby nas śmiechem”.

Przejeżdżanie czołgiem

Do komisji przeciwko Stefanowi Niesiołowskiemu zgłosiła się Krystyna Pawłowicz. (Widać na początku kadencji poważała to gremium). Poskarżyła się na Niesiołowskiego, który na Facebooku napisał, że oczekuje „reakcji i sankcji od Komisji Weneckiej i europarlamentu dla pisowskiego reżimu”. Tłumaczyła, że słowa te są niezwykle szkodliwe, „ponieważ, jak dobrze wiemy, Polska jest rozgrywana między różnymi ośrodkami”. Argumentowała, że jest to wypowiedź „starego człowieka, który znany jest opinii publicznej z ogromnej nienawiści, ze złego psychicznego nastawienia do PiS, do prezesa Kaczyńskiego”. Na uwagę posłanki Nowoczesnej, że wskazywanie na czyjś wiek nie jest stosowne, Pawłowicz odpaliła, że to stwierdzenie faktów i nie ukrywa, że ona też jest starym człowiekiem. „Stary człowiek powinien mieć więcej życiowej dojrzałości i opanowania” – mówiła Pawłowicz, co akurat w jej przypadku jednak się nie sprawdza.

Włodzimierz Bernacki starał się uspokoić nastroje komisji, stwierdzając, że w przypadku posłanki Pawłowicz „wiemy, z jaką emocjonalnością mamy do czynienia”. Stefan Niesiołowski nie wycofał się przed komisją z ani jednego słowa i prosił o potraktowanie wystąpienia jako kontynuację tego, co robił przez całe życie, około 50 lat. Komisja udzieliła posłowi upomnienia. Poseł ma też na swoim koncie zwrócenie uwagi za nazwanie prezydenta Maliniakiem, w nawiązaniu do nazwiska bohatera telewizyjnego serialu. Nie pomogły tłumaczenia, że w swoim wpisie blogowym nie wskazał, kim jest Maliniak, ale pozostawił to domyślności czytelników. Komisja też się domyśliła. Według posła PiS Stefan Niesiołowski „nie jest już w stanie ocenić własnych wypowiedzi pod kątem zgodności z zasadami etyki poselskiej”.

Wracając do Krystyny Pawłowicz. Sprawa jej emocjonalności – jak mówi poseł Bernacki – szczególnie ujawniła się podczas pamiętnego kryzysu grudniowego. Kinga Gajewska-Płochocka (PO) poskarżyła się, że Pawłowicz odepchnęła ją w sali sejmowej, a co więcej, według posłanki, „nawet miała zamiar ją przewrócić, nieomal założyła jakiś chwyt zapaśniczy”. Bernacki przekonywał, że posłanka PO znajdowała się w sektorze sali sejmowej należącym do PiS i jeszcze podtykała posłom jego partii telefon komórkowy pod nos, a przecież nie jest obowiązkiem posła prowadzenie transmisji na żywo z przebiegu wydarzeń w sali obrad.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną