Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Rzeczpospolita nacków

Marsz Niepodległości z bliska

Marsz Niepodległości Marsz Niepodległości Piotr Małecki / Napo Images
11 listopada, w polskie święto narodowe, władzę w centrum stolicy RP przejęły tłumy nacków.
Marsz Antyfaszystowski „Za wolność waszą i naszą”Piotr Małecki/Napo Images Marsz Antyfaszystowski „Za wolność waszą i naszą”

Nacki – tak mówią na nazistów i nacjonalistów Czesi i Słowacy. To bardzo wygodne określenie. Pozwala bowiem obejść groteskowe odżegnywanie się od nazizmu tych, którzy de facto nazistowskie hasła powielają. „Nie, nie jesteśmy nazistami, bo nazizm to był w Niemczech. Faszystami też nie, bo faszyzm był we Włoszech i miał specyficzne cechy”. W porządku. Nie chcą być nazistami i faszystami – niech nie będą. Powiedzmy więc, że 11 listopada władzę wzięły nacki.

Tegoroczny marsz odbywał się pod hasłem „My chcemy Boga”. Rozpoczynająca go msza miała odbyć się w rycie trydenckim, po łacinie, w sposób zatem bliski katolickim konserwatystom, a takimi niewątpliwie są narodowcy, ale w ostatniej chwili okazało się, że z rytu trydenckiego nici. „Informujemy, że o godz. 12.00 w kościele św. Barbary odbędzie się Msza św. w języku polskim. Za zaistniałą sytuację bardzo przepraszamy” – napisali na stronie Marszu Niepodległości narodowcy, i był to chyba pierwszy odnotowany w historii przypadek, w którym narodowcy przepraszają, że jakakolwiek impreza odbędzie się w ich narodowym języku.

Wokół kościoła kręcili się faceci w pomarańczowych kamizelkach: straż ochrony marszu. To oni przejęli funkcje quasi-policyjne na terenie Rzeczpospolitej nacków. Wyglądali jak obywatelska milicja. Odbywało się coś w rodzaju odprawy. „Oficerowie” podawali „szeregowym” wytyczne. „Dziś nie ma tylu batonów co wcześniej” – informowano się z radością. Kawałek dalej śmiano się z kolesia, który przyszedł ochraniać marsz nie w glanach, ale w leciutkich półbucikach ze szpicem. W ogródku kościoła stali rekonstruktorzy w rogatywkach, przedwojennych mundurach. Popularne były kożuszki narzucane na mundur zamiast wojskowych płaszczy, spięte grubym pasem.

Polityka 46.2017 (3136) z dnia 14.11.2017; Na własne oczy; s. 100
Oryginalny tytuł tekstu: "Rzeczpospolita nacków"
Reklama