Kraj

Zmiany w Nowoczesnej. Może wreszcie dowiedzie, że jest godna swego szyldu?

Nowa przewodnicząca Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer podczas konwencji Krajowej Nowoczesnej Nowa przewodnicząca Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer podczas konwencji Krajowej Nowoczesnej Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
W perspektywie najbliższych miesięcy zmiana warty w Nowoczesnej grozi trudnymi do opanowania perturbacjami. Lecz jeśli partia Katarzyny Lubnauer przetrwa ten okres, otworzą się przed nią nowe możliwości.

Przyzwyczailiśmy się uważać, że skuteczność polityczną zapewniają partiom jedynie struktury wodzowskie. Co nie do końca jest prawdą. Zwarte i karne formacje dyktatorskie bez wątpienia szybciej i sprawniej reagują na bieżące wyzwania, lecz zarazem obarczone są skazą, która na dłuższą metę może doprowadzić do katastrofalnych skutków.

Polityczna koniunktura na wodza i narzucana przez niego linia wcześniej czy później ulega bowiem wyczerpaniu. A wtedy – jeśli nie istnieją mechanizmy demokratyczne umożliwiające zmianę – taki wódz staje się kulą u nogi. Dobrze więc świadczy o Nowoczesnej, iż znajdując się na głębokim zakręcie, potrafiła dokonać zmiany tak radykalnej jak odsunięcie ojca założyciela. Dowiodła, że jest jedną z nielicznych na naszej scenie prawdziwie demokratycznych formacji.

Lecz jest i druga strona medalu

Tego typu zmiany rzadko dokonują się bezboleśnie. A już zwłaszcza gdy poprzedzone są głęboką polaryzacją. Rywalizacja Katarzyny Lubnauer z Ryszardem Petru była wyrównana. Dotychczasowy szef przegrał raptem dziewięcioma głosami (na blisko 300 delegatów). Nowa szefowa, aby wygrać partyjne wybory, musiała wcześniej zawrzeć szereg nieformalnych koalicji z innymi znaczącymi figurami partyjnymi (zwłaszcza z popularną Kamilą Gasiuk-Pihowicz).

Jej zaplecze nie jest więc jednolitym frontem, lecz skleconym na chybcika personalnym układem wyłonionym celem obalenia Petru. Za chwilę może się więc okazać, że wierni sympatycy odsuniętego lidera wciąż tworzą najsilniejszą partyjną koterię, a wtedy statkiem może solidnie zakołysać. Teraz wiele zależy od samego Petru. Czy zdoła zakopać urazy i uzna demokratyczny werdykt? W ostatnim okresie nie dostarczał swemu ruchowi istotnych aktywów. Dysponuje jednak pasywami o sporym ciężarze gatunkowym. Tuż po przegranych wyborach zademonstrował pokorę wobec werdyktu delegatów, lecz taka deklaracja wymaga jeszcze czynnego potwierdzenia.

W perspektywie długofalowej Nowoczesna może za to zyskać, i to sporo. Dziś jest to niestety partia pozbawiona głębszej racji bytu. W ciągu ostatniego roku stoczyła się na pozycję liberalnego dopełniacza Platformy. Nieco wyrazistszego obyczajowo i ekonomicznie, co wystarcza do utrzymania przy sobie co bardziej wybrednych mieszczan, których mierzi gnuśność i obłość PO. Niemniej gdyby Nowoczesnej miało pewnego dnia zabraknąć, jej elektorat bez większych wahań przerzuciłby zapewne głosy na partię Schetyny. Tym samym Petru nie miał już poważnych możliwości działania. Mógł co najwyżej negocjować z wasalnych pozycji warunki nieuchronnej akcesji z Platformą.

Wraz z nadejściem Lubnauer takie możliwości się pojawiają

Nie tylko dlatego, że nowa szefowa ma do PO znacznie bardziej krytyczny stosunek od poprzednika. Po prostu jest zupełnie innym typem lidera. Petru chciał być typowym silnym politycznym graczem. Starał się grać twardo, zaskakiwać rywali nagłymi posunięciami, efekciarskimi ruchami pod publiczkę. Wszedł do polityki wprost ze świata finansów, i tak też postępował. Pompował bańki bieżących koniunktur politycznych, aby zgarnąć jak najwyższą sondażową dywidendę. Tyle że co rusz potykał się o własne nogi i od pewnego momentu mało kto już rozumiał, o co mu w ogóle chodzi.

Można oczekiwać, iż Katarzyna Lubnauer zaoferuje odmienne przywództwo. Spokojniejsze, bardziej wyważone, pozytywistyczne. Jeśli Petru był drapieżnym menedżerem, ona bardziej kojarzy się z przewodniczącą spółdzielni. Realizacja wartości wydaje się dla niej istotniejsza niż szybki polityczny zysk. Lubnauer świetnie by pasowała do dawnej Unii Demokratycznej (zanim na jej czele stanął Balcerowicz). Z aktywistycznym etosem, uwrażliwieniem na tematy społeczne. I choć rozwój nowoczesnych technik uprawiania polityki po pierwszej dekadzie III RP zmiótł tamtą Unię ze sceny, dziś coraz wyraźniejszy staje się przesyt i jałowość modelu opartego na doraźnych stymulacjach elektoratu. Przynajmniej po stronie opozycyjnej, gdzie zastępują one jakiejkolwiek spójną myśl programową, stanowiąc sztukę dla sztuki.

Przydałaby się również Nowoczesnej korekta ogólnego ideowego wizerunku. Zdecydowanie rynkowy, „balcerowiczowski” rys tej formacji niewiele miał już wspólnego z oferowaną nowoczesnością. Rzecz oczywiście nie w tym, aby nagle się wyrzekać ekonomicznego liberalizmu i przechodzić na pozycje lewicowe. Przydałaby się jednak równoważąca te wątki refleksja na temat spójności społecznej, jakości usług publicznych, roli państwa. Obrona liberalnych „okopów świętej trójcy” przed socjalistyczną nawałnicą jest już jedynie kiepską publicystyką, zaś realnych rozwiązań należy poszukiwać tam, gdzie publiczne krzyżuje się z prywatnym i wymagany jest efekt dodatniej synergii. Dla Katarzyny Lubnauer od wskaźników PKB ważniejsze były dotąd takie sprawy jak edukacja i służba zdrowia, co w tym kontekście nieźle rokuje.

Jeśli więc Nowoczesna pod nowym przywództwem stanie się partią szeroko pojętej sfery publicznej, być może wreszcie dostarczy polskiej polityce autorskiej jakości i tym samym wyjdzie z roli gospodarza wąskiej niszy bądź zbędnego dopełniacza PO.

Oczywiście zwolennicy jednolitego, antypisowskiego frontu opozycji są dziś zaniepokojeni. Ale już ci, którzy uważają, że jedyną skuteczną odpowiedzią na „dobrą zmianę” jest poszerzanie opozycyjnych skrzydeł, wnoszenie nowych wątków i tematów, bogata wewnętrzna dyskusja (a nie bijatyka o partyjne parytety na wspólnych listach), mogą być usatysfakcjonowani sukcesem Katarzyny Lubnauer. Byle tylko Nowoczesna przetrwała najbliższe miesiące.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dr Joanna Wardzała o pokoleniu 20-latków odrzucających konsumpcyjny styl życia rodziców

Rozmowa z dr Joanną Wardzałą, socjolożką i badaczką zachowań konsumpcyjnych, o tym, dlaczego dzisiaj młodzi ludzie nie chcą kupować i gromadzić dóbr.

Joanna Podgórska
12.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną