W Polsce coraz częściej trzeba używać cudzysłowów

Cudzysłowy
Tym razem w sejmowych dekoracjach obejrzeliśmy jakieś przedwczesne jasełka.

Pierwsze zdanie powinienem zapisać w taki sposób: w ubiegłym tygodniu „parlament” „obradował” nad „projektami ustaw” o „reformie sądownictwa” i „reformie prawa wyborczego”. Większość określeń, jakich używamy dziś w Polsce do opisu zdarzeń politycznych, coraz bardziej odkleja się od rzeczywistości. Nie używając cudzysłowów, w jakimś stopniu autoryzujemy gwałt na słowach. Ale ile można? Niestety, brakuje katalogu znaków interpunkcyjnych, który sygnalizowałby, że używane pojęcie rozstało się ze słownikową definicją. Bo czy da się mówić o obradach lub debacie, jeśli oponentom odbiera się prawo głosu; albo napisać serio o projektach ustaw i poprawkach, jeśli ich tekstu nie znają nawet wnioskodawcy; jak używać słowa reforma, gdy zmiana psuje, a nie polepsza? Sejm, Senat, Trybunał Konstytucyjny, prezydent, premier, marszałek, za moment Krajowa Rada Sądownictwa, Państwowa Komisja Wyborcza – kolejne instytucje państwa są pozbawiane wagi, znaczenia, niezależności. PiS wygryza je od środka jak kornik drukarz. Zostają martwe fasady, wydrążone konstrukcje, dekoracje do teatrzyku marionetek.

Tym razem w sejmowych dekoracjach obejrzeliśmy jakieś przedwczesne jasełka, gdzie (przepraszam za skojarzenie) w role gorliwych apostołów nadchodzącego królestwa, nowego Piotra i Pawła, wcielali się państwo Piotrowicz i Pawłowicz. Cóż, jaka wiara i jaki prorok, tacy apostołowie. Ale ten spektakl (polecam analizę Ewy Siedleckiej), nawet jak na marne standardy, do których przywykamy, był wyjątkowo odstręczający. Można było współczuć posłom opozycji, że muszą w tym uczestniczyć, znosić arogancję, agresję, pogardę. Jednak dokładnie przed rokiem opozycja – najpierw decydując się na blokowanie mównicy sejmowej, a potem na zakończenie protestu – w zasadzie zdefiniowała swoją rolę w tej grze: nawet jeśli PiS przepycha przez Sejm, co chce i jak chce, trzeba protestować, dawać świadectwo, nie odpuszczać. W tym sensie, mimo porażki we wszystkich głosowaniach, tego tygodnia opozycja nie przegrała.

I co teraz? PiS sobie uchwali przejęcie formalnej władzy nad sądownictwem, prezydent pewnie podpisze, ale do faktycznej kontroli, zwłaszcza nad sądami powszechnymi, droga jeszcze daleka. Trzeba by wcześniej przeprowadzić kadrową czystkę na dużą skalę, złamać opór środowiska, a to wcale nie będzie łatwe, o ile w ogóle możliwe. I musi potrwać. Widać zresztą, że partia nastawia się na długotrwałe oblężenie sądów. Tu będą używane głównie dwa narzędzia: obniżony wiek emerytalny i postępowania dyscyplinarne. Wysyłanie w stan spoczynku sędziów, którzy ukończą 60 i 65 lat, to pozbywanie się ze składów orzekających osób najbardziej zawodowo doświadczonych, ustabilizowanych życiowo, zwykle już nienastawionych na awanse, przywykłych do sędziowskiej niezawisłości, politycznie nieelastycznych. Że obniży to jakość funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, nie ma znaczenia, bo od początku nie o to w tzw. reformie chodzi. Także nowa Izba Dyscyplinarna w Sądzie Najwyższym jest ewidentnie projektowana jako instrument represji, usuwania z zawodu na polityczny wniosek. Niemniej zanim te narzędzia przefiltrują, „oczyszczą” środowisko sędziowskie (Zofia Romaszewska podkreśliła, że „sędziowie nie mają prawa do obrony swojej niezależności”), pewnie skończy się kadencja tej władzy. Zresztą podobnie jest w innych obszarach (media, prywatna gospodarka, organizacje społeczne, zawodowe, a przede wszystkim samorządy); tego wszystkiego nie da się łatwo i szybko przejąć oraz przetrawić. Dlatego partia wszelkimi sposobami – przez wykorzystanie aparatu państwa, służb specjalnych, budżetowych pieniędzy (miliard na TVP), aż po zmianę ordynacji wyborczej – będzie próbowała zapewnić sobie wyborcze zwycięstwo. To kwestia elementarnego bezpieczeństwa i przetrwania tej formacji.

Polecam w tym numerze rozmowę z węgierskim socjologiem Balintem Magyarem , który opisuje stan deprawacji i prywatyzacji państwa węgierskiego po 7 latach rządów Viktora Orbána, władzy już dobrze osadzonej, kontrolującej wszystkie elementy systemu państwowego. Dramatyczna przestroga dla nas. Z niedawnej podróży do Ameryki Łacińskiej, która ma wyjątkowo długie, różnorodne i bardzo bolesne doświadczenia z rządami rozmaitych dyktatur i populistów, przywiozłem jeszcze dodatkowy worek ostrzeżeń. Przy wszystkich odmiennościach społecznych i historycznych tamtego regionu metody i techniki manipulacyjne stosowane przez autokratów wydają się odwieczne i uniwersalne (polaryzacja społeczeństwa, nieustanna mobilizacja do walki z wrogami wewnętrznymi i zewnętrznymi, zwłaszcza rozmaicie definiowanymi elitami, kombinacja przywilejów i represji, te same retoryczne kompozyty – religia, naród, dobro ludu, honor, wielkość). Doświadczenie Ameryki Południowej wskazuje, że dobrze zainstalowane autorytarne reżimy mogą trwać po kilkanaście lat i zwykle upadają dopiero w warunkach głębokiego kryzysu lub po śmierci charyzmatycznego caudillo. I wreszcie, uczy też, że każdy epizod rządów niedemokratycznych powoduje polityczne i gospodarcze konwulsje, które cofają w rozwoju państwa i społeczeństwa na wiele lat, na ogół na pokolenie.

Nie, na pewno nie jesteśmy skazani na taki scenariusz. Tu jednak wciąż jest inna historia, inny kontekst. Zresztą w tym paskudnym politycznie i klimatycznie tygodniu dostarczamy Państwu, wraz z tym numerem POLITYKI, sporą dawkę optymizmu. Proszę przeczytać nasz okładkowy raport z badań „Jakiej Polski chcą Polacy?”. Okazuje się, że pogardzana, wyśmiewana „liberalna demokracja” jest w Polakach nadspodziewanie mocno zakorzeniona, a PiS bynajmniej nie sprawuje jeszcze w Polsce rządu dusz. Mamy – cała polityczna, etyczna, estetyczna, mentalna opozycja wobec PiS – rok do pierwszej wielkiej bitwy o władzę w samorządach i dwa lata do wyborów sejmowych. Jeśli PiS nie pójdzie na jawną awanturę z odwołaniem, skrajnym zmanipulowaniem lub jednostronnym ogłoszeniem wyników wyborów, wciąż może przegrać. Ale raczej tylko teraz. Jeśli wygra, będziemy tu mieli jeszcze więcej „demokracji”, „pluralizmu”, „dobrobytu” i „wolności”.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną