Wojna Stalina z elitą
Wiele wybitnych postaci radzieckiej biologii dosłownie ustawiało się w kolejce, by wychwalać kolektywizację, która zagłodziła na śmierć miliony ludzi.

Lenin doznał pierwszego udaru mózgu w 1922 r. Nie przerwał jednak pracy. Wiele czasu poświęcał na układanie list intelektualistów, których chciał deportować z kraju. „Aresztować tych kilkuset dżentelmenów i jeśli się nie zdeklarują co do motywów – wyrzucić!” – mówił.

Cytuję według książki pisarza i publicysty angielskiego Simona Ingsa, „Stalin i naukowcy” (tłumaczenie K. Kurek), na której bezceremonialnie opieram ten felieton. Najpierw Orlando Figes, potem Simon Montefiore (patrz moje z nimi rozmowy: Lenin doznał pierwszego udaru mózgu w 1922 r. Nie przerwał jednak pracy. Wiele czasu poświęcał na układanie list intelektualistów, których chciał deportować z kraju. „Aresztować tych kilkuset dżentelmenów i jeśli się nie zdeklarują co do motywów – wyrzucić!” – mówił. Cytuję według książki pisarza i publicysty angielskiego Simona Ingsa, „Stalin i naukowcy” (tłumaczenie K. Kurek), na której bezceremonialnie opieram ten felieton. Najpierw Orlando Figes, potem Simon Montefiore (patrz moje z nimi rozmowy: POLITYKA 51/08 i „Pomocnik Historyczny” 2/09), teraz Ings – jak ci Anglicy to robią, że piszą takie dobre książki o Rosji? Plan Stalina miał doprowadzić do całkowitego usunięcia starej elity technicznej (oraz wszelkiej innej), na której poparcie nie mógł liczyć, i zastąpienia jej masą młodych, proletariackich inżynierów kształconych na kolanie. W okresie 1928–32 w szkoleniu stosowano metody wojskowe, a „grono studenckie ogarnęło przerażenie”. W niektórych miejscach w ogóle zarzucono teoretyczną naukę fizyki i chemii, kładąc nacisk na „produktywną praktykę”. Walka z wrogą inteligencją zaostrzyła się po zdemaskowaniu „sabotażystów” niemieckich, którym zarzucano plan zniszczenia kopalń w pobliżu miejscowości Szachty. Na pokazowy proces, w którym oskarżał złowrogi prokurator Andriej Wyszyński, zjechało ponad stu reporterów oraz sto tysięcy (!) spędzonej młodzieży, pionierów i chłopów. Pięciu oskarżonych stracono. Była to pierwsza salwa w pracowicie zaplanowanej wojnie z elitą techniczną, w której skazano tysiące inżynierów – najlepiej wykształconych i doświadczonych. Procesy przebiegały w atmosferze paranoi i ksenofobii, miały zastraszyć krnąbrnych robotników. Ksenofobia na ogół towarzyszy walce z elitą, ponieważ jej członkowie znają języki, mają kontakty za granicą, bywali na kongresach, publikowali w czasopismach, przyjmowali rewizyty, a wygłodzeni rewolucjoniści jeszcze nie. W stosunkowo nielicznych niezależnych instytucjach Stalin widział zagrożenie dla swojej wszechwładzy. Jedną z nich była „bezwstydnie liberalna” Akademia Nauk. Były to organizmy niepokorne, które usiłowano pozyskać, podsypując od czasu do czasu grosza „arystokracji umysłowej”, ale jednocześnie grożąc, że władza musi bronić się przeciwko swoim wrogom. Rewolucyjna profesura zainicjowała kampanię pisania listów do władz, donosząc, że Akademia jest „prawicującą organizacją skupiającą w swoich rękach zbyt wielką władzę” i utrzymującą kontakty wyłącznie z zachodnimi naukowcami, wrogimi wobec socjalizmu. Partyjni uczeni domagali się więcej swoich towarzyszy w składzie Akademii Nauk, a gdy trzech z nich zostało przepchniętych, budżet Akademii zwiększono o 40 proc. Dotychczasowy prezes ustąpił, nazywając nową Akademię „bladą kopią” i Akademią Komunistyczną. Dla swoich władza miała pieniądze, dla innych – pusta kasę. Rozsądek podpowiadał, gdzie stoją konfitury. Nowo wybrani członkowie naprędce napisali nową konstytucję Akademii, całkowicie podporządkowując ją partii. Moralnie i politycznie zdrowe Stowarzyszenie Pracowników Nauki i Techniki dla Promowania Budowy Socjalizmu w Związku Radzieckim „rzuciło nawet wyzwanie tajnej policji politycznej, OGPU, by współzawodniczyła w zakresie »obnażania ruiny«” (!) – pisze Ings. „Niewielu – czytamy – otwarcie sprzeciwiło się tym reformom i niewielu miało okazję, tak jak Iwan Pawłow, drzeć pasy z członków rządu za ten akt wandalizmu”. „Żyjemy pod rządami okrutnej reguły głoszącej, że państwo i władze są wszystkim, a człowiek i obywatel są niczym – powiedział publicznie Pawłow. Publiczność osłupiała (…) a komuniści opuścili salę”. Wiele wybitnych postaci radzieckiej biologii dosłownie ustawiało się w kolejce, by wychwalać kolektywizację, która zagłodziła na śmierć miliony ludzi i która stanowiła zupełnie świadomie broń masowego rażenia służącą do wyniszczenia całej klasy względnie zamożnego chłopstwa, okiełznania i podporządkowania radzie

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj