Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

We mgle

Gdy się stoi w gęstej mgle, trudno iść do przodu.

Mieć oczy dookoła głowy to podstawowe wymaganie wobec każdej partii w Sejmie. Trzeba wystawiać wartowników, pozyskiwać szpiegów, zorganizować kontrwywiad na najwyższym poziomie, a czasem nawet symulować niedołężnego, który nie może przejść przez jezdnię. Niestety, tylko to ostatnie świetnie się udaje parlamentarnej opozycji. Z jednym zastrzeżeniem – nie musi symulować.

Zaczęło się od historycznego już blamażu PO we wrześniu 2015 r. Do postawienia Zbigniewa Ziobry przed Trybunałem Stanu zabrakło wtedy pięciu głosów, w tym ówczesnej premier Ewy Kopacz. Może gdyby… Lepiej spuśćmy tzw. zasłonę tzw. milczenia.

Miesiąc temu cała opozycja zgrabnie podniosła totalne łapki, by wraz z PiS poprzeć szerzenie zdrowia wśród zwierząt. Przegłosowana ustawa nosiła wprawdzie tytuł „Ułatwienia w zapobieganiu chorób zakaźnych”, ale… No właśnie, znów to ale. Na mocy tej ustawy tabuny ludzi z karabinami będą mogły wygonić każdego człowieka z każdego lasu, a nawet z jego prywatnego podwórka: Siedź w domu, baranie, zamknij dobrze drzwi, bo my tu sanitarnie ratujemy ojczyznę. Okrutne polowanie z nagonką stanie się normą. Może trzeba nawet będzie uzyskać zezwolenie na poranne grzybobranie.

Największe jednak gromy spadły na Platformę i Nowoczesną parę dni temu, gdy część posłów tych partii zagłosowała przeciwko kobietom. 28 parlamentarzystów PO i N rozstrzygnęło o wyrzuceniu do śmieci obywatelskiego projektu liberalizującego przepisy dotyczące aborcji, zamiast skierować go do dalszych prac w komisji. Jakby tego było mało, zalała nas potem niagara wyjaśnień – pokrętnych aż do bólu sztucznej szczęki. Szczególnie uwiodło mnie wyznanie prof. Alicji Chybickiej, kandydatki PO na prezydenta Wrocławia: Nie myślałam, że mój głos może coś znaczyć.

Polityka 3.2018 (3144) z dnia 16.01.2018; Felietony; s. 97
Reklama