Nowa ambasador USA nagrała przemówienie do Polaków

Huragan Georgette w Paryżu Północy
Georgette Mosbacher jest pierwszą kobietą na stanowisku ambasadora USA w Polsce. Czy przyjaźń z Donaldem Trumpem pomoże jej w łagodzeniu konfliktów na linii Warszawa–Waszyngton?

Georgette Mosbacher, nowa amerykańska ambasador, już we wrześniu pojawi się w Polsce. Zawczasu postanowiła nagrać przemówienie, w którym zapewniła o sile przyjaźni obydwu krajów:

Nietuzinkowa postać

Georgette Mosbacher jest pierwszą w historii kobietą na tym stanowisku. W dodatku nietuzinkową.

Rick Wilking/Reuters/Reuters/Forum

Georgette Mosbacher

Osierocona jako dziecko przez ojca, który zginął w wypadku, na studiach pracowała na trzech etatach, by sfinansować naukę. Potem została biznesmenką w branży kosmetycznej i osiągnęła tam ogromne sukcesy, kierując takimi firmami jak La Prairie i Borghese. Założyła własną kompanię konsultingową i napisała dwa poradniki motywacyjne dla pań. Imponuje niespożytą energią i słynie z niewyparzonego języka, stąd przydomek: „Huragan Georgette”. Ma za sobą trzy małżeństwa zakończone rozwodami, ostatnie z Robertem Mosbacherem, ministrem handlu w gabinecie prezydenta George’a H.W. Busha. Niedawno ogłosiła, że pragnie sklonować swego ukochanego pieska.

Przyjaciółka Donalda Trumpa

Jest także prominentną postacią w Partii Republikańskiej. Działa w komitecie finansowym GOP i organizuje zbiórki funduszy na kampanie jej kandydatów. Od czasów Richarda Nixona była po imieniu ze wszystkimi prezydentami – z wyjątkiem Baracka Obamy. W swym luksusowym mieszkaniu na Upper East Side na nowojorskim Manahattanie od lat prowadzi salon uczęszczany przez przedstawicieli elit biznesu i polityki. Jeden z nielicznych republikańskich w zdominowanym przez demokratów Nowym Jorku. Jednym z jej gości był Donald Trump, z którym się serdecznie przyjaźni. Kiedy w kampanii 2016 roku wysunął się na czoło wyścigu do partyjnej nominacji, potępiała kolegów republikanów, którzy nie chcieli go poprzeć. Ręczy za Donalda, że nie jest rasistą ani mizoginikiem.

Polityczna nominacja

Na warszawskiej placówce Mosbacher wymienia Paula Jonesa, nominata Obamy i zawodowego dyplomatę, któremu Trump, czyszczący dyplomację, skrócił do 2,5 roku normalnie co najmniej trzyletnią kadencję. Jej nominacja jest polityczna, w czym nie ma nic nienormalnego – w USA placówki często rozdaje się politykom rządzącej partii, w ważnych krajach całkiem prominentnym, w mniej ważnych – w nagrodę za donacje wyborcze. W wypadku Huraganu Georgette mamy chyba do czynienia z czymś pośrednim – albo jednym i drugim. W każdym razie pozycja polityczna Mosbacher wydaje się silna, choćby dzięki przyjaźni z prezydentem.

Stosunki Polski z USA pogorszyły się po niesnaskach z kontraktami na Patrioty, a ostatnio po ustawie o IPN, powitanej ostrzeżeniem z Departamentu Stanu. Zaufanie, jakim u Trumpa cieszy się nowa pani ambasador, może pomóc w łagodzeniu konfliktów. Tylko czy Mosbacher będzie przykładać się do swoich dyplomatycznych obowiązków? Co wie o Polsce i co o niej myśli? Podobno zależało jej na ambasadorskiej placówce w Europie – ale Zachodniej, gdzieś w Londynie albo Paryżu. Wylądowała w Paryżu Północy... Czy – Paryżu Wschodu? W każdym razie welcome, Madame Ambassador!

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną