Adamowicz zagrał va banque. Upadnie gdański bastion PO?
Ogłaszając, że po raz kolejny będzie się ubiegał o reelekcję, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz postawił kierownictwo PO w bardzo trudnej sytuacji.
Paweł Adamowicz chce ponownie ubiegać się o fotel prezydenta Gdańska.
Aurore Belot/Unia Europejska/Flickr CC by 2.0

Paweł Adamowicz chce ponownie ubiegać się o fotel prezydenta Gdańska.

Ogłaszając, że po raz kolejny będzie się ubiegał o reelekcję, i to niezależnie od tego, czy Platforma Obywatelska udzieli mu błogosławieństwa czy nie, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz postawił kierownictwo PO w bardzo trudnej sytuacji. Takiej, z której nie widać dobrego wyjścia.

Stało się to wkrótce po tym, jak Grzegorz Schetyna w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” powiedział, że „być może Paweł Adamowicz będzie miał inne plany niż kandydowanie na prezydenta Gdańska”. A jako ewentualnych kandydatów partii na prezydenta miasta wymienił europosła Jarosława Wałęsę i posłankę Agnieszkę Pomaskę, szefową PO w Gdańsku. Do tego momentu cała trójka –Adamowicz, Pomaska, Wałęsa – miała poczucie, że jest w grze, i raz po raz deklarowała gotowość wyborczą.

Paweł Adamowicz chce ponownie kandydować na prezydenta Gdańska

Sam Adamowicz od dawna nie ukrywał, że bardzo chce zostać prezydentem raz jeszcze (a pełni tę funkcję nieprzerwanie od 20 lat), ale do niedawna mówił, że nie będzie startował, jeśli nie uzyska poparcia PO. Teraz wyraźnie zmienił zdanie. Uzasadniając swą decyzję, powoływał się na suwerena, który na ulicy, w sklepie i gdzie tylko się da nakłania go, aby kandydował. Swoją najświeższą, bardzo oficjalną i kategoryczną deklaracją startu Adamowicz, ujmując rzecz elegancko, zaszachował szefa PO. A dosadniej – zaszantażował.

Przyczyną tego przyspieszenia miała być nie tylko cytowana wypowiedź Schetyny, niejako skreślająca aktualnego prezydenta z listy kandydatów, ale także losy projektu uchwały obywatelskiej „Dzieciaki bez biletów”, złożonej w listopadzie 2017 roku do rady miasta przez Lepszy Gdańsk, organizację aktywistów miejskich skupionych wokół Jolanty Banach, byłej wiceminister w rządach lewicy.

Społecznicy zebrali 3 tys. podpisów i domagali się, by uczniowie szkół podstawowych i gimnazjów mieli darmową komunikację miejską. PiS od razu poparł projekt, a PO się podzieliła. Rada powiatu PO pod przewodnictwem Agnieszki Pomaski opowiedziała się za. Tym samym zyskała szanse, by zapunktować u elektoratu. W tej sytuacji Adamowicz przelicytował, zapowiadając, że wniesie projekt uchwały, aby bez biletów jeździły nie tylko dzieciaki, ale także młodzież szkół średnich.

Czytaj także: Paweł Adamowicz uważa, że to będą najtrudniejsze wybory od 1999 roku

Niejasności majątkowe prezydenta Adamowicza

Część PO popiera Adamowicza, bo widzi, jak bardzo się rozwinął, dojrzał w ostatnich latach. Ksywka „Budyń”, którą go określano w początkowym etapie prezydentury, nie bardzo już do niego pasuje. Ale wszystkich niepokoi sprawa jego oświadczeń majątkowych. Zaistniała ona jeszcze za rządów Platformy. Prezydent zawiesił wtedy swoje członkostwo w PO. Przyznał się do błędów (niewykazanie jednego z posiadanych mieszkań). Prokuratura wnioskowała do sądu o warunkowe umorzenie sprawy i wymierzenie grzywny 40 tys. złotych na cele społeczne. Sąd się do tego przychylił. Ale po dojściu do władzy PiS na wniosek Prokuratury Krajowej, która uznała to za błąd, sprawa wróciła do sądu do ponownego rozpatrzenia.

Co gorsza, teraz chodzi także o niewykazane oszczędności, którymi dzieci małżeństwa Adamowiczów (wtedy kilkuletnie) mieli obdarować pradziadkowie. W PO ta skaza na wizerunku i te historie z wielkimi pieniędzmi od przodków wywołują obawy, co jeszcze może ujrzeć światło dzienne w trakcie kampanii.

Jacek Karnowski popiera Adamowicza

Z kolei wśród samorządowców pojawił się lęk przed porzuceniem na pastwę PiS, skazaniem na samotną walkę. – We mnie burzy się krew – mówi Jacek Karnowski, prezydent Sopotu – że PO i Nowoczesna skreślają ludzi z powodu działań prokuratury, która jest wykorzystywana politycznie przez PiS. Za chwilę może się okazać, że połowa z nas będzie miała jakieś sprawy.

Karnowski popiera Adamowicza. Ma za sobą bez mała 10 lat prokuratorsko-sądowych zmagań, spowodowanych oskarżeniem o korupcyjną propozycję. Wyszedł z nich zwycięsko. – Adamowicz bierze przykład z Karnowskiego – mówi jeden z pomorskich posłów PO. – Ten przykład umacnia innych w przekonaniu, że grunt to przetrwać, za nic nie dać się wypchnąć z życia publicznego. Człowiek zepchnięty nie ma szans np. na dobrych prawników. A wygrany staje się atrakcyjny dla różnych środowisk.

Karnowski jednak walczył w inny sposób. Tłumaczył się publicznie i dogłębnie z najmniejszego zarzutu. I przede wszystkim na starcie zweryfikował się w referendum, czy sopocianie chcą nadal włodarza z kłopotami prawnymi. Adamowicz ograniczał się do mantry, że PiS go grilluje.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną