Jaka przyszłość czeka polskie sądownictwo

Stan nadzwyczajny
Mamy nową Krajową Radę Sądownictwa. A może nie mamy. Profesorowie Strzembosz i Zoll wydali oświadczenie, że decyzje nowej KRS będą prawnie nieważne. A za chwilę obsadzi ona ponad pięćset wakatów w sądach. I Sąd Najwyższy. Ci sędziowie będą wydawali wyroki.
Billboard w Częstochowie.
Marek Barczyński/EAST NEWS

Billboard w Częstochowie.

Borys Budka (PO) zapowiedział, że twarze sędziów, którzy zgodzili się przyjąć posady po usuniętych w niekonstytucyjnej procedurze kolegach, zostaną pokazane społeczeństwu na billboardach.
Michal Dyjuk/Forum

Borys Budka (PO) zapowiedział, że twarze sędziów, którzy zgodzili się przyjąć posady po usuniętych w niekonstytucyjnej procedurze kolegach, zostaną pokazane społeczeństwu na billboardach.

Jeśli nie chcemy wprowadzić w obrocie prawnym (a więc w państwie) kompletnego chaosu, musimy autoryzować bezprawność czynioną przez PiS.
Getty Images

Jeśli nie chcemy wprowadzić w obrocie prawnym (a więc w państwie) kompletnego chaosu, musimy autoryzować bezprawność czynioną przez PiS.

audio

AudioPolityka Ewa Siedlecka - Stan nadzwyczajny

Prawo i Sprawiedliwość nie martwi się prawnymi konsekwencjami tego, co robi. Bo dla PiS prawne konsekwencje nie są ważne. Ważne są konsekwencje polityczne. Wszelkie inne poniesiemy my – społeczeństwo. I Polska. Mamy już Trybunał Konstytucyjny, w którym sądzą osoby niebędące sędziami. I którym rządzą osoby wybrane na te funkcje z pogwałceniem pisowskiej ustawy oraz konstytucji. Ten Trybunał wydaje wyroki (?) i inne rozstrzygnięcia. Ważne czy nie? Mamy słynne głosowanie „kolumnowe” w Sejmie. Mamy szereg ustaw przyjętych z naruszeniem regulaminu Sejmu i Senatu. Ważnych?

I co my, ludzie przywiązani do prawa i praworządności, mamy z tym zrobić? Uprzeć się, że to akty prawnie nieważne, i jak PiS – za dwa, sześć, dziesięć lat – straci władzę, to my to wszystko odkręcimy? Tylko jak?

Czy może powinniśmy te wyroki-niewyroki, decyzje-niedecyzje, ustawy-nieustawy uznać, jak dziś uznajemy skutki decyzji np. Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego wydawanych w stanie wojennym, uznanym przecież przez TK (sprzed „dobrej zmiany”) za wprowadzony bezprawnie? Sytuacja jak w biblijnej przypowieści o sądzie króla Salomona nad dwiema kobietami wyrywającymi sobie dziecko. Ktoś w tej grze musi się zachowywać odpowiedzialnie. I nic nie wskazuje, by był to PiS.

Tylko że my nie mamy króla Salomona, który mógłby przywrócić sprawiedliwość. Musimy żyć z tym, co jest.

A jest powrót Marca ’68. Jak wtedy: PiS „oczyszcza” kolejne instytucje. Wprawdzie nie pod hasłem eliminacji „syjonistów”, ale też chodzi o osoby niewłaściwego, bo niepisowskiego, pochodzenia. Tydzień temu, w przeddzień rocznicy Marca, PiS z Kukiz’15 powołały swoich przedstawicieli do KRS: 15 sędziów, z których 12 wysunęli sędziowie zatrudnieni w Ministerstwie Sprawiedliwości lub sędziowie awansowani niedawno przez ministra-prokuratora Zbigniewa Ziobrę na stanowiska prezesów i wiceprezesów sądów. Taki tryb zgłaszania i wyboru wskazuje, że wybrano osoby uzależnione od władzy PiS.

Opozycja nie wzięła udziału w tym procederze. Kamila Gasiuk-Pihowicz (Nowoczesna) porównała w sejmowym wystąpieniu sędziów pomazańców PiS i Kukiz’15 do marcowych docentów: osób, którzy po Marcu ’68 zastąpili na uczelniach wyrzuconych z nich naukowców.

Ludzie bez twarzy

Borys Budka (PO) zapowiedział, że twarze sędziów, którzy zgodzili się przyjąć posady po usuniętych w niekonstytucyjnej procedurze kolegach, zostaną pokazane społeczeństwu na billboardach – w nawiązaniu do pisowskiej akcji „sprawiedliwe sądy”, która przygotowywała propagandowy grunt do „reformy sądownictwa”. To może być unikatowa okazja do zobaczenia tych twarzy, bo na razie wybrańcy władzy starannie je ukrywają. Nie zostali publicznie przedstawieni. Ich biogramy są niezwykle trudne do odnalezienia na stronie Sejmu. Sejmowa komisja sprawiedliwości nie zaprosiła ich na posiedzenie, na którym miała zaakceptować ich kandydatury, chroniąc ich w ten sposób nie tylko przed pokazaniem twarzy, ale też przed koniecznością odpowiedzi na pytania posłów. Głosowano na „listę”, nie na osoby. To samo powtórzyło się podczas głosowania na posiedzeniu plenarnym. Nie wiemy nawet, czy pod ich kandydaturami była wymagana liczba podpisów, bo podpisy popierających utajniono.

Moralnym zwycięstwem środowiska sędziowskiego jest to, że w tych „wyborach” do KRS zgodziło się startować tylko 18 sędziów. Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL), przemawiając przed głosowaniem w sprawie KRS w Sejmie, mówił do sędziów kandydatów: „Mogliście wybrać drogę honoru sędziego Aleksandra Mogilnickiego. Wybraliście drogę hańby sędziego Klemensa Hermanowskiego”.

Aleksander Mogilnicki to przedwojenny Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, który odmówił ulegania naciskom politycznym i został bezprawnie usunięty z urzędu przez sanacyjny rząd. Sędzia Klemens Hermanowski przeciwnie: pod dyktando rządzących skazał w tzw. procesie brzeskim działaczy opozycji, w tym Wincentego Witosa, na więzienie pod fałszywymi zarzutami antypaństwowego spisku. Sędzia Mogilnicki zeznawał wtedy jako świadek obrony.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną