Dlaczego notowania PiS tak bardzo spadły?

PiS minus 12
Prostych recept na poprawę nie widać. Premier – już wymieniony. Macierewicz – już schowany. 500 plus już było. Mieszkania plus jeszcze nie ma. Coraz bliżej za to do wyborów samorządowych.
W sondażu Kantar MB dla „Faktów” TVN na partię Jarosława Kaczyńskiego chce głosować 28 proc. Polaków.
Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

W sondażu Kantar MB dla „Faktów” TVN na partię Jarosława Kaczyńskiego chce głosować 28 proc. Polaków.

Aż o 12 pkt. proc. spadły notowania PiS w najnowszym sondażu Kantar MB dla „Faktów” TVN. Na partię Jarosława Kaczyńskiego chce głosować 28 proc. Polaków, na drugą PO – już 22 proc. (po wzroście o 6 pkt. proc.). W Sejmie zameldowaliby się jeszcze posłowie Kukiz ’15 (10 proc.), SLD (9 proc.) oraz zapewne Nowoczesnej (6 proc.), PSL i Wolności Janusza Korwin-Mikkego (po 5 proc.).

Dwa słowa o badaniu. Zostało przeprowadzone w poniedziałek i wtorek (26–27 marca) metodą wywiadów telefonicznych. 10 proc. wyborców było niezdecydowanych.

Dlaczego PiS stracił w sondażu?

Specjaliści od badań opinii publicznej mają kilka ulubionych powiedzeń, którymi opatrują wyniki sondaży, zwłaszcza jeśli odbiegają one od tego, do czego ludzie przywykli. Powiadają zatem: „Jeden sondaż, żaden sondaż”. A także: „Sondaż to fotografia jednego momentu”. To mądre powiedzenia i warto je mieć w tyle głowy za każdym razem, gdy pojawiają się badania, zwłaszcza tak sensacyjne jak dzisiejszy wynik Kantar MB.

Najkrócej mówiąc – nie wierzę, że w ciągu miesiąca od PiS odwrócił się co czwarty wyborca (czyli mniej więcej 2 mln ludzi), wierzę za to, że partia rządząca weszła w okres kryzysu, a jej elektorat stał się zdezorientowany i zdemobilizowany. Sądzę, że wyłapią to kolejne badania, pokazując spadek notowań PiS, choć nie tak widowiskowy jak w Kantar MB.

Nie chodzi tu tylko o błąd pomiaru (ok. 3 pkt. proc.), lecz także o moment przeprowadzenia badania, a ten był dla PiS najgorszy z możliwych. Część wyborców (powiedzmy hasłowo – tych najbardziej prawicowych) mogła się poczuć zawiedzionych ustępstwami wobec Brukseli w sprawie sądownictwa, nie podobało im się zapewne także spowalnianie projektu antyaborcyjnego. Wyborcy antyestablishmentowi mają pretensje o nagrody dla ministrów, a centrowi – o wszystko, w tym konflikt z Izraelem i pracę nad ustawą antyaborcyjną.

Wyborców opozycji zmobilizowały zaś tłumy protestujących w Czarny Piątek, PO wciąż żywi się Nowoczesną, a po cichu rośnie sobie SLD. Jak PiS pomaga Włodzimierzowi Czarzastemu – to temat na osobny tekst, ale szef SLD powinien na Nowogrodzką wysłać skrzynkę wina za ustawy dekomunizacyjne i degradację wojskowych.

Te świeże problemy przypadają na tradycyjnie słabszy dla rządzących początek roku (zazwyczaj partia władzy traciła na przednówku, było to regułą za PO-PSL) oraz rozprężenie w szeregach PiS. Jarosław Kaczyński wycofał się w cień, więc się zaczęło podgryzanie jednych polityków przez drugich. To z kolei zatruwa atmosferę także w propisowskich mediach. W „Gazecie Polskiej”, „Sieciach” i „Do Rzeczy” coraz gęściej od tekstów autorów zaniepokojonych stanem ukochanej formacji.

Czy PiS odbije się od tego sondażowego spadku?

A prostych recept na poprawę nie widać. Premier – już wymieniony. Macierewicz – już schowany. 500 plus już było. Mieszkania plus jeszcze nie ma. Coraz bliżej za to do wyborów samorządowych, dyscypliny dla PiS najtrudniejszej, bo uwaga mediów skupi się na wielkich miastach, gdzie o sukces PiS będzie wyjątkowo ciężko.

Innymi słowy, ten zjazd PiS o 12 punktów (którego być może nie ma, pamiętamy – „jeden sondaż, żaden sondaż”) to wcale nie musi być najgorsza z wiadomości, które Kaczyńskiego czekają w tym roku.

Czytaj także: Kaczyński zachęcał Szydło, by „pokazała pazurki”. I pazurki podrapały PiS

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj