Sto gramów Woroszylskiego
Czytam dzienniki i pamiętniki współczesnych, bo w nich odnajduję siebie i moje czasy.

„Sześć kilo Polski” – brzmiał tytuł recenzji Ewy Wilk z księgi esejów o stuleciu niepodległości (POLITYKA 24). To książka wagi ciężkiej, ale trzeba przyznać, że i niepodległość nie jest lekka. Dlaczego od pewnego czasu wydaje się takie ciężkie książki, że nie można utrzymać ich w ręku? Przyczyny mogą być dwie: opasły tom jest tańszy niż dwa, a poza tym o niektórych książkach z góry wiadomo, że nie będą masowo czytane, należą do kategorii półkowników – nikt tego nie dźwiga.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj